Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 28 lipca 2016

/Rozdział 3/

Nagle przestał i popatrzał w telefon siadając obok mnie.
-Leo wszystko ok?- Zmieniłam pozycję na siedzącą.
-Tak, tylko zaraz muszę isc..-Powiedział smutny.
-Spokojnie, jeszcze dzis sie spotkamy.-Usmiechnęłam się.
-No własnie nie jestem pewny.
-Trasa koncertowa..-Dodał.
Czułam już tęsknotę za nim. Przytuliłam Go.
-A-Ale są fora społecznosciowe, fb, skype..-Powiedziałam tuląc się do niego.
-Spokojnie, będziemy mieli kontakt.-Powiedział Leo.
-Mam nadzieję.- Pocałowałam Go.
-Leondre, a ile Cię nie będzie?-Dodałam.
-2 Miesiące.-Powiedział.
-Nie wytrzymam tyle bez Ciebie.
-Wytrzymasz.
-Leondre, bez codziennego zobaczenia cię, przytulenia, pocałowania. Nie dam rady..- Łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
-Dasz radę kochanie.- Wytarł moje łzy i pocałował namiętnie.
-Muszę już isc..-Powiedział wstając.
-L-Leondre..-Chwyciłam jego dłoń.
-Kocham Cię.-Wyszedł z pokoju.
Rzuciłam się na poduszkę.
-Emilly..-Mama weszła do pokoju.
Popatrzałam na nią.
-Boże Emilly, co się stało?- Usiadła obok mnie.
-L-Leondre.. On..-Mama mi przerwała.
-Co ci zrobił?!-Krzyknęła.
-Mamo nic, on wyjeżdża w trasę koncertową.-Powiedziałam.
-A nie możesz jechać z nim?-Popatrzała na mnie.
-M-mamo n-nie..-Powiedziałam.
-Nie spytałam się! Mamo jestes boska! Kocham Cię!- Wbiegłam z domu w skarpetkach.. Ta..
-Leondre stój!-Krzyczałam biegnąc za nim.
Leo odwrócił patrząc się na mnie.
-Cos się stało księżniczko?-Złapał mnie biegnącą.
Dyszałam jak głupia.
-Po 1. Jak słyszysz że ktos za Tobą biegnie zwolnij..-Powiedziałam z usmiechem.
-Dobra, a po 2?-Powiedział.
-Mam bardzo mądrą mamusie, która wpadła na pomysł..-Przerwał Mi.
-Emilly do rzeczy spieszę się.
-Mogłabym z Tobą pojechać?
Leondre popatrzał na zegarek na dłoni po czym powiedział.
-Idz załóż buty.- Popatrzał na moje skarpetki.
Pobiegłam do domu założyć buty.
Gdy wróciłam Leondre stał przy jakims aucie.
-No pospiesz się dziewczyno!-Krzyknął Charlie za kierownicą.
-No biegnę.-Podeszłam szybkim krokiem.
Leondre otworzył drzwi i pokazał Mi że mam wsiąsc.
Wsiadłam, Leondre usiadł obok mnie.
Gdy zamknął drzwi włączyła się muzyka. (LINK)
-To wasza nowa piosenka?-Zapytałam po chwili.
Charlie ruszył z parkingu.
-Tak, zapiełas się?-Spytał patrząc przed siebie.
-Tak.-Odpowiedziałam patrząc za okno.
W głosnikach auta poleciala kolejna piosenka. Tą już znałam.
(link)
Popatrzałam na Leondre też na mnie popatrzał, ale z usmiechem.
-I co się tak szczerzysz?-Także się usmiechnęłam.
-A bo mogę.-Powiedział i odwrócił wzrok.
Charlie po jakims czasie zaczal spiewac (xd)
Lecz nagle przęłączył na radio, gdzie leciała moja ulubiona piosenka. (linczek xd)
Zaczęłam sobie po cichu spiewac.
Leondre chyba na mnie patrzal, ale nie chcialam na niego patrzec spiewajac.
-Ładnie spiewasz.- Powiedział Charlie gdy piosenka się skończyła.
-Nie podrywaj jej.- Powiedział lekko oburzony Leo.
-Leondre uspokój się.-Pocałowałam Go w polik.
Leo tylko się usmiechnął.
-Tak ogólnie gdzie jedziemy?-Zapytałam
-Na lotnisko, musimy jechać po busa do Anglii, a potem na trasę.-Powiedział odwracając się do mnie.
*PO DOJECHANIU NA LOTNISKO*
Stalismy przed samolotem, nie bylam jedyna dziewczyną, bo dziewczyna Charliego też leciała.
-Boisz się?- Zapytała Mnie.
-Czego?-Spojrzałam na nią.
-Lotu samolotem.
-Sporo razy latałam samolotem.
-To dobrze, myslalam ze jestes taka jakas no nie wiem.-Zaczęła się smiac.
Śmiałam się z nią.
-Z czego się tak smiejecie?- Charlie podszedł do nas.
-Babskie sprawy kochanie.-Powiedziała po czym pocałowała Go.
Własnie kochanie.. Tylko gdzie jest moje kochanie? Zaczęłam się rozglądać. Moim błędem było to że nie patrzałam za siebie.
-Szukasz czegos?-Znałam ten głos, nie był to głos Leondre..
-Tata?-Odwróciłam się.
-Nie wujek..-Usmiechnał się.
Przytuliłam Go.
-Zdradzasz mnie?-Powiedział Leondre stojący za moim tatą.
-Jestem dla niej za stary.-Powiedział mój tata patrząc na niego.
Śmiałam się jak głupia, już mnie bolał brzuch.
-No tak, mógłby Pan być jej tatą.-Powiedział Leo.
-Bo to jest mój tata.-Śmiałam się dalej.
-Aaa..-Powiedział lekko zawstydzony.
-Emilly uspokój się, wsiadajcie już.-Powiedział.
No tak mój tata był pilotem, dlatego nie ma go tak długo w domu.
Gdy już startowalismy Leo zapytał Mi się Czy mój tata jest pilotem, odpowiedziałam twierdząco.
  💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖 💖
No to, to na tyle!
Do następnego! :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz