Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu
sobota, 24 grudnia 2016
wtorek, 13 grudnia 2016
/Rozdzial 35/
Powiedział, że oni są BTS, a ja należę do Girls Generation (Mam nadzieje ze dobrze napisałam XD)
Dziewczyny z zespołu też przyszły. Wczoraj. Szkoda ze dzi nie przyjdą, ale cóż co będę się użalać bo nie przyszły. Zycie. Poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.
-Hej Kookuś-Odwróciłam się.
-Hej księżniczko, pomóc ci?
Popatrzał na walizkę.
-Już wszystko spakowane.
-Tu jest wypis-Wbiegł Jimin. Lubie go.
-To idziemy.-Wzięłam walizkę.
-Ja to biorę. -Jungkook wziął moja walizkę.
Wsiedliśmy do auta, Tae już tam siedział, prowadził. Gdy ruszyliśmy w radiu poleciala ich piosenka. Wspomnienia ruszyły. Zobaczyłam Guk'a (Skrót od Jungkook) tanczącego. Od razu się uśmiechnęłam.
-Kookuś.. -Zaczęłam.
-Hm?
-Nic już-Znikniecie wspomnień. Super.
Zaczęłam płakać, tak po prostu. Znalazłam się w dupie, nie znam tych ludzi, oni wiozą mnie do ich mieszkania.. Leo do cholery gdzie jesteś? Wróć do mnie.. Kocham Cię. Zakryłam twarz rękami.
PIOSENKA poleciała w radiu.
-Sylwia!-Krzyknęłam Polskie imie.
-Co?-Kookuś popatrzał na mnie.
-Nic-Wyciągnęłam telefon.
Jest mam jej numer!
Zadzwoniłam od razu.
-Sabina!-Zapłakany głos Sylwii.
-Leo zadzwoniła do mnie!-Krzyknęła do kogoś. BOŻE TAM JEST LEO!
-S-Sylwia.. Co się dzieję?-Zapytałam.
-GDZIE DO CHOLERY JESTEŚ?!-Usłyszałam głos Leo.
-Leo, boże! A Ty gdzie jesteś?!-Rozmawialiśmy po angielsku więc nikt nas nie rozumiał.
-W domu, w Walii.-Powiedział spokojniej.
-Co się stało?-Zapytał.
-Obudziłam się w szpitalu, u Korei.. Pojawił się Jungkook, potem parę innych chłopaków. Leo nie rozumiem nic, Kook powiedział, że byliśmy po kłótni, w sensie ja i on, ja wybiegłam z domu i auto mnie potrąciło..
-Nie rozumiem już nic..
-Ja też, kocham Cię Leo.
-Ja Ciebie też, obiecuje Ci, że się spotkamy, na razie zostały nam sms'y..
-Wiem.
-Kocham mocno, muszę już kończyć.
-Będę tęsknić, kocham.-Rozłączyłam się.
-Jungkook?
-Tak?-Popatrzał na mnie.
-Chcę jechać na wakacje-Oparłam głowę o jego ramie.
-Gdzie?-Zapytał.
-Do Walii, tam jest ślicznie-Uśmiechnęłam się.
-Pomyśli się-Pocałował mnie w czoło.
Boję się, że się w nim zakocham, nie kocham go, kocham TYLKO LEO! TYLKO I WYŁĄCZNIE!
*
Teraz namieszałam cnie?
POZDRAWIAM JULKĘ <3
(Teraz będą takie krótkie, ale częściej)
poniedziałek, 12 grudnia 2016
/Rozdzial 34/
Obudzilam sie, gdzie ja jestem?
Biale sciany, duzo szaf, komod, chuj wie z lekami. Szpital?
-G-gdzie jestem? -odezwalam sie.
Obok mnie byl chlopak płaczący. To nie jest Leo, chlopak mial fioletowe wlosy.
-Laura! Ty zyjesz!-Jaka Laura do chuja?
-Doktorze?-Chlopak wbiegł do pomieszczenia obok.
-Gdzie L-leo? -chwyciłam drugiego zaplakanego chlopaka za reke.
-Jaki Leo?-Podniósł głowę.
-Moj Chlopak. -Odparlam z dumą
-Ale ty jestes z.. -Do sali znow wszedl chlopak, ktorego widzialam wcześniej. -Z nim-dokonczyl.
Chłopak był wysoki, przystojny, około 17 lat, fioletowe wlosy na nich opaska z kokardką uroczo to wyglądało.
-Laura ty coś pamiętasz?
-Nie..
-Okej, wiec wszystko Ci powiem.
-Ja jestem V, przynajmniej tak na mnie mówią, razem z moimi przyjaciółmi tworzymy BTS, chłopak z którym chodzisz ma 18 lat, a Ty sama masz 17, znaczy już 18 dziś masz urodziny.. Kookuś, tak zawsze nazywasz swojego chłopaka.-Wspomnienia przelatują przez głowę.
-Dlaczego tu jestem?-zapytałam.
-Ja Ci powiem..-Podszedl do nas tzw. Kookuś.
-Byliśmy po kłótni.. Ty wybiegłaś z domu nie wiedziałem co chce..-Przerwałam mu.
-O co się kłociliśmy?
-O twoje blizny..-pokazał na moją rękę. Samookaleczałam się, ale co z tym "snem" jeżeli mogę tak to nazwać..
-Nagle J-hope wbiegł do domu krzycząc z placzem, że potrąciło cię auto, wybieglem z domu zobaczyłem Cię całą we krwi przed autem, kierowca uciekł bojąc sie konsekwencji.. V zadzwonił na pogotowie wszyscy już się tam zebrali.. Od roku tu leżysz. Każdy z nas tracił po koleji nadzieje, że się obudzisz, ja nigdy jej nie straciłem.-Płakał.
-Laura!!-Do sali wbiegł jakiś blondyn.
Uśmiechnęłam się na jego wygląd był ubrany w strój tygryska.
*Junkgook pov.*
-Hej tygrysku-powiedziala oslabionym glosem.
Bedac w krotkim rekawku popatrzalem na swoje rany, już powoli traciłem tą jebaną nadzieje, nie jedno znacznie cieszę się że sie obudziła, ale boli mnie fakt że pamięta tylko jakiegoś Leo. Oh sory, nawet go nie znała. Nie pozwolę na to aby się spotkali.. NIGDY.
*
Krótki bo tak.
czwartek, 8 grudnia 2016
piątek, 2 grudnia 2016
/Rozdział 33/
-Leo słuchasz mnie?-Odezwała się Chloe.
-Hm?-Popatrzałem na brunetkę.
-Nie ważne-Dopiero teraz zorientowałem się, że jesteśmy sami w salonie.
-Gdzie Sabina?-Odezwałem się chwile po tym jak dziewczyna mówiła
-Tu-Blondynka weszła do salonu.
Dziewczyna usiadła mi na kolanach. Charlie wszedł z wielkim uśmiechem oraz pudełkiem. Postawił pudło na stole, każdy z nich patrzał na mnie z uśmiechem.
-No co?-Zapytałem.
-Dziś jest 6..-Odezwał się Charlie. Nie musiał nic więcej mówić, z tego wszystkiego zapomniałem o urodzinach!
-O boże zapomniałem-Odezwałem się.
Sabina zaśmiała się.
-Pamiętasz? Ja też wtedy zapomniałam-Nadal się śmiała.
Kocham jej śmiech. Znów się zamyśliłem.
-Leo żyjesz?-Szturchnęła mnie.
-Tak tak-Przytakiwałem
-Możemy jutro obejsc moje urodziny?-Dodałem.
-Jasne, widać że jesteś zmęczony-Sabina pocałowała mnie w czoło.
-Do tego masz gorączkę-Dodała.
-Już do łóżka-Pokazała na schody.
Poszedłem przez schody, odwróciłem się. Sabiny już nie było w salonie, słyszałem tylko coś w kuchni.
Pewnie robiła herbaty, jest chyba od niej uzależniona.
Otworzyłem drzwi od sypialni, położyłem się na łóżko, zdjąłem koszulkę rzuciłem gdzieś w kąt i położyłem głowę na poduszkę. Nie powiem głowa mnie bolała, ale nie aż tak mocno.
Pomimo bólu głowy włączyłem piosenkę Sylwii na youtube.
Zamknijmy ten krąg,
Nie będzie mi żal,
Nie dowie się nikt,
Nie liczy się czas.
Ten płomień to ja,
Tak mam parę chwil,
Zanurzmy się w noc,
Czekajmy na świt,
Namierzam swój cel,
I czuć pierwszy dreszcz,
Mam wzrok pełen mgły,
Wiem że tego chcesz.
(Oo...) I patrz!
() Jak wciąga mnie ta gra
() Dotykam twoich ust
Szeptem w tę noc
Przeczą ręce że mnie zupełnie nie znasz
() I patrz!
() Na odwrót nie ma szans
() Parę sekund i niknie strach
Nie powiem piosenka była fajna. Aż skomentowałem z profilu Bars and Melody.
Dziewczyna odpisała od razu, że czuje się fejmem czy coś takiego, zaśmiałem się.
-Leo co się z Tobą dzieje?-Prawie spadłem z łóżka gdy zobaczyłem Sabine siedzącą na łóżku.
-O co Ci chodzi?-Chwyciła mnie za rękę, gładząc palcem moją dłoń.
-Ja nie wiem, sam nie wiem, wyłączyłem się tylko na chwile-Powiedziałem.
-Leon, a jeżeli ty już praktycznie nie słyszysz?-Zapytała.
-Raczej słyszę, słyszę wszystko, raczej, sam nie wiem..-Byłem zakłopotany..
$^$^$^$^$^
JUTRO BĘDZIE DŁUŻSZE!
poniedziałek, 28 listopada 2016
/Rozdział 32/
-O co Cię chodzi?-Odezwał się.
-Przed chwilą się na mnie darłeś, a teraz co?-Tym razem krzyknęłam.
-Wyjdz-Dodałam spokojniej. Chłopak wyszedł z pokoju, zaczęłam przeglądać instagrama i zobaczyłam takie prawdziwe zdjęcie ( :') )
-Mogę już wejsc?-Zapytał przez zamknięte drzwi.
-Ta.
Ustawiłam sobie to zdjęcie na tapetę. Próbowałam robić tak aby ją zauważył.
-Pacz Leo jakie fajne zdjęcie znalazłam w necie-Powiedziałam chcąc otworzyć galerię w telefonie.
-Ej co to?-Pokazał na tapetę
-Twoje zdjęcie?-Otworzyłam galerię i pokazałam owe zdjęcie.
-To nie jest prawda-Zrobił typową smutną minkę, tą udawaną oczywiscie.
-Tak kochanie-Pocałowałam go.
-To jest prawda, potem udajesz niewiniątko co Ci nie wychodzi, ale potem je sklejasz-Dodałam.
-Kocham Cię-Pocałował mnie.
-Ja Ciebie też-Oddałam.
Jutro wraca Chloe i Charlie.
*****POV LEO*****
-Leoooo-Odezwała się moja księżniczka.
-Hm?-Popatrzałem w jej śliczne oczy.
-Przyniesiesz mi cos do jedzenia?-Zapytała.
Postanowiłem zejsc na dół i dać jej wcześniej kupione słodycze.
-A co byś chciała?-Zapytałem będąc już w progu.
-Słodycz mój drogi-Uśmiechnęła się.
Zszedłem na dół otworzyłem lodówkę i wziąłem wcześniej włożoną tam czekoladę.
Wbiegłem do pokoju, dziewczyna leżała na łóżku wtulając się w mojego lewka.
-Hej! On jest mów-Krzyknąłem i rzuciłem w nią czekoladą.
-Kocham Cię!-Krzyknęła.
-Ja Ciebie też!-Odkrzyknąłem.
-Skąd wiedziałeś, jaka jest moja ulubiona czekolada?-Zapytała.
-Intuicja-Tak naprawdę wiedziałem jaka jest jej ulubiona czekolada bo Charlie mi mówił.
Nagle mój telefon zadzwonił..
-Halo?-Odebrałem
-Ej stary otwórz nam drzwi, bo kluczy zapomniałem-Odpowiedział przerażony Charlie.
-Ale mnie w domu nie ma-Kłamałem
-Widzę Cię przez okno idioto.
-Mówię że w domu mnie nie ma-Schowałem się pod oknem
-Nie chowaj się tylko złaź i otwórz mi te głupie drzwi.
-Okej, okej.
Otworzyłem im drzwi, to co zobaczyłem rozśmieszyło mnie do łez.
Stali cali zmarznięci w cienkich rzeczach, zacząłem śmiać się jak głupi. -Cieńszych ciuchów nie było?-Zapytałem się w duszy.
Sabina wyleciała wręcz z pokoju i przytuliła Chloe
-Boże ale ty zimna-Powiedziała.
Zabrała ich do kuchni zrobiła herbaty, kazała się cieplej ubrać, za to sama gdy się przebierali uszykowała im koce przed kominkiem, gdy wróciła już do kuchni oparła się o blat i czekała na gotującą się wodę. Chwyciłem jej biodra i oparłem brodę na jej ramieniu.
-Co robisz?-Odwróciła się.
-Byłabyś idealną mamą-Powiedziałem i pocałowałem ją w polik.
-Leo obiecałam twojej mamie, że nie będzie babcią.
-Ale ja zaraz będę miał 16 lat-Szepnąłem jej do ucha.
-A ja już mam 16 i co?-Odpowiedziała
-No i już możesz mi się oddać-Ciągle szeptałem.
-Leondre!-Praktycznie krzyknęła
-No co-Odskoczyłem.
-I nie krzycz tak-Dodałem
-Jesteśmy-Powiedzieli zmarznieci, nadal się trzesli.
-Chodzcie-Powiedziała idealna matka (xd)
Oni usiedli na kanapie, Sabina dała im herbatę i rozpaliła w kominku.
-Dobrze już?-Zapytałem.
-Tak-Odpowiedział Charlie..
Wiem krótkie, ale jest xd ;D
środa, 23 listopada 2016
/Rozdział 31/
Znów mój kochany chłopak próbuje mnie obudzić.
-Weź spadaj-Mówię.
-Okej-Wychodzi
-Leo-Drę się na cały dom. Chloe i Charlie wyjechali gdzies tam daleko.
-Zmieniłaś zdanie?-Stanął w progu.
Podchodzę do niego. Muskam jego usta po czym idę się ubrać. Wybieram:
(Dobra pisze juz normalnie xd)
Wyszłam z łazienki, po czym zobaczyłam chłopaka przeglądającego moją szafę.
-Co ty robisz?-Zapytałam.
-Nie sądzisz, że to jest zbyt wyzywające?-Wyciągnął moją sukienkę, na jego urodziny.
-Nie-Wyrwałam mu sukienkę i włożyłam sukienkę do szafy, super muszę iść kupić nową.
-Leo, idę do sklepu-Powiedziałam i wyszłam z domu, pojechałam autobusem do centrum, poszłam do mojego ulubionego sklepu. Przeglądałam sukienki i znalazłam ją, śliczną.
Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu, już 2 dni!-Krzyczałam w sobie.
Miałam już kupiony prezent, nie mogłam się doczekać. Wróciłam do domu i od razu pobiegłam do szafy odłożyłam sukienkę na tylną półkę z bluzkami. Nie jadłam nic więc poszłam do kuchni, wlałam do kubka mleko a płatki wsypałam do miski płatki i czekałam na odgłos mikrofalówki. W końcu, zgłodniałam przez te 2 minuty. Wzięłam kubek i wlałam jego zawartość do miski, usiadłam na krzesełku i zaczęłam jeść usłyszałam głos Leonderka (WTF XDD)
-Mówiłeś coś?-Zapytałam przy tym jak mój chłopak przeszedł obok mnie.
-Nie nic-Powiedział.
-Hej, kotek-Podeszłam do niego, i musnęłam usta.-Nie bądź smutny-Dodałam.
-Nie jestem smutny-Powiedział, Jestem zły-Dodał
-Co się stało?
-Nic-Powiedział.
-Tak, najpierw mówisz mi że jesteś zły, a jak się pytam co się stało odpowiadasz, że nic. Super-Powiedziałam i wyszłam z kuchni.
-Kochanie-Zaczął.
-Nie ma żadnego kochanie-Krzyknęłam.
-Ale misiu
-Nie wkurzaj ok?
-O co ci chodzi.
-Mówiłam-Uśmiechnęłam się fałszywie.
-Nie lubie tego usmiechu, wolę ten prawdziwy-Powiedział całując mnie.
Nie umiem być na niego zła.
-Dobra dobra już..-Mówiłam przez pocałunki.
Chłopak przestał.
-Kocham Cię-Powiedział.
-Ja Ciebie też-Odpowiedziałam.
Chłopak rzucił mnie na łóżko.
-Leon-Zaczęłam.
-Hm?-Zaczął mnie muskać po szyi.
-Głodna jestem-Powiedziałam, nie dokończyłam śniadania może dlatego.
-Zaraz Ci coś zrobię-Musnął moje usta i wyszedł z pokoju.
Po chwili przyszedł z naleśnikami z nutellą, zjadłam jednego, resztę zjadł on.
-Boże tak tęsknie za Pro-Aną*-Powiedziałam sama do siebie w duszy.
Wzięłam telefon do ręki i pod pozorem poprawienia makijażu poszłam do łazienki.
Weszłam na bloga i nagle zaczęłam płakać. Kurdę stop.
-Sabina, ok jest?-Wszedł do łazienki.
-Yhym, włożyłam sobie kredkę do oka-Powiedziałam.
-Kiepskie kłamstwo-Stanął obok mnie i spojrzał na telefon na moich nogach (siedziała na kiblu xd)
-Sabina proszę cię-Wziął mój telefon.
-Zostaw!-krzyknęłam.
-Nie pozwolę Ci na to rozumiesz?!-Również krzyczał, stary Leo wrócił. Zaczęłam mocniej płakać.
-Księżniczko boję się o Ciebie nie pozwolę Ci na to! Za mocno Cię kocham!-Krzyczał, tak mocno płakałam nawet nie zwrócił na to uwagi.
Nie odzywałam się.
-Teraz co nie będziesz się odzywać? Super-Wyszedł wściekły. Zadzwoniłam do Chloe, odebrała po chwili.
-Hejka słonko co tam?-Zapytała pierwsza.
-Leo, on znowu miał ten napad złości.-Szeptałam, nie chciałam aby mnie słyszał
-Sabina wyłaź z tej łazienki!-Krzyknął.
-Sabina nie możesz tam iść, on może Ci coś zrobić.
-Sabina chodz tutaj w tempie natychmiastowym!-Krzyczał.
-Leo co się z Tobą dzieję?-Dałam na głosno mówiący.
-Nic, już mi wyłaź z tej łazienki.
Wyszłam.
Zapłakana, z rozmazanym makijażem.
-Przepraszam-Szybko mnie przytulił.
~~~
ALE DRAME ZROBIŁAM OMGY JAK TO ODKRĘCIĆ? XDD
wtorek, 22 listopada 2016
/Rozdział 30/
~~ ~~~
Obudziłem się z dziwnym przeczuciem, że coś się stanie.
Spojrzałem na telefon, 23 nie odebrane połączenia od mamy i 108 wiadomości.
-O kurde-Wybrałem numer do mamy.
-Leondre, wiesz co to telefon?!-Krzyczała
-Wiem, mamo spałem-Kobieta wzięła głęboki oddech.
-Co się stało?-Zapytałem.
-Matilda jest w szpitalu, auto ją potrąciło, jest w śpiączce-Łzy same zaczęły napływać do moich oczu, ale nie pozwoliłem im wyjść na powierzchnie moich policzków.
-Już jadę-Powiedziałem.
Gdy mówi na moją siostrę pełnym imieniem, znaczy że zrobiła coś źle i mama jest zła, lub smutna.
Ubrałem dresy i koszulkę, poszedłem także do łazienki, umyłem zęby i ogarnąłem czuprynę.
Zbiegłem na dół.
-Charlie zawieziesz mnie do szpitala?
-Co się stało?-Odezwał się blondyn.
-Nic, odpowiesz mi na pytanie?
-Tak jasne.
Ubrałem buty i czekałem na blondyna. Martwię się o moją siostrę, jest mi bliska..
-Po co jedziemy?
-Nie ważne-Niech się nie martwią, mam nadzieję że się wybudzi. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Dobrze, że Charlie tego nie zauważył..
-Jesteśmy-Blondyn odparł, a ja wybiegłem z auta.
W "poczekalni" zobaczyłem mamę, cała zapłakana, od razu do niej podbiegłem i przytuliłem też płakałem.
-Gdzie jest?-Zapytałem, kobieta pokazała palcem na sale. Wszedłem do środka. Leżała cała blada w bandażach, kurwa Leo nie płacz, usiadłem na taboreciku obok łóżka siostry. Chwyciłem ją za rękę, proszę wybudź się. Łzy spływały automatycznie. Wyciągnąłem zeszyt z plecaka i zacząłem pisać.
Powiedz, że przejdziemy przez najciemniejsze dni
Niebo jest o złamane serce od nas
Nigdy nie pozwolę ci odejść, nigdy mnie nie zawiedź
Oh,to była szalona podróż
Jadąc na krawędzi
Nigdy nie pozwolę ci odejść, nigdy mnie nie zawiedź
Nie poddawaj się, na,na,na
Nie poddam się, na,na,na
Pozwól mi cię kochać
Pozwól mi cię kochać
Nie poddawaj się, na,na,na
Nie poddam się, na,na,na
Pozwól mi cię kochać
Pozwól mi cię kochać
-Tilly, proszę obudź się-Złapałem ją za rękę.
Ruszyła palcem, boże jestem w niebie.
-Zaraz przyjdę siostrzyczko-Powiedziałem wstając lecz jeszcze nie puściłem jej ręki.
Usłyszałem coś cichego. Przybliżyłem się do niej.
-Wróć szybko-Powiedziała bardzo cicho.
-Jasne-Musnąłem jej czoło.
-Proszę pana!-Krzyknąłem szukając lekarza.
-Tak?-Odwrócił się do mnie.
-Obudziła się.
-Super-Proszę tu poczekać.
Usiadłem na krzesełku, mama mówiła że zaraz przyjdzie, bo idzie po ciuchy dla Tilly.
Włożyłem słuchawki do uszu i podłączyłem do telefonu.
(PIOS)
Ponownie wyjąłem zeszyt, tym razem na innej kartce zacząłem pisać.
Kiedy sie pokazywaliśmy,
to było jak sen.
Zawsze razem,
myślałem na zawsze.
Ale teraz wydaje się,
że przyszedł czas na koniec.
Ale mówię nigdy.
Proszę, nie odchodź, bo naprawdę wiem,
że prawdziwie cię kocham, kocham cię.
Koniec. Wytarłem łzę, mój telefon odezwał się na ekranie pojawiło się moje zdjęcie z Sabiną.
-Halo?-Odebrałem.
-Leo gdzie jesteś?-Usłyszałem przerażoną dziewczynę
-W szpitalu tak? Dlaczego nic nie mówiłes?-Dodała, pewnie Charlie jej powiedział
-Tilly miała wypadek-Odłożyłem zeszyt.
-Jezu zaraz tak będę-Powiedziała zmartwiona
Rozłączyła się.
Po chwili lekarz wyszedł z sali.
-Tilly jeszcze dziś posiedzi, ma złamaną rękę, więc dziś ją przetrzymamy a jutro ją oddajemy-Powiedział.
Chciało mi się skakać z radości. Otwierałem usta aby coś powiedzieć, ale on mnie uprzedził.
-Tak możesz wejść.
Wszedłem od razu
-Leon
-Tilly-Łzy..
-Nie płacz.
Uśmiechnąłem się i pocałowałem dziewczynę w czoło.
-Martwiłem się o Ciebie.
-Sabina za raz będzie-Dodałem.
-Super.
Nagle do sali weszła ona. Najseksowniejsza dziewczyna na świecie. Leo! Ogar! Dałem sobie liścia w duchu.
-Tilly!-Krzyknęła
-Sabinka
-Jezu co się stało?
-Auto ją potrąciło-Odezwałem się.
poniedziałek, 21 listopada 2016
/Rozdział 29/
-Co się stało?-Zapytałem siadając obok niej.
-Nic-Odpowiedziała.
-No już spokojnie, przecież możesz mi wszystko powiedzieć.
-Ale nie chcę.
Jezu co się z nią dzieję, martwię się i to tak cholernie mocno.
-Sabina, martwię się, co się dzieje?
-Nic, Chloe mnie wkurzyła i tak jakoś wyszło.
-Jestem przed okresem, może dlatego.-Dodała.
-Ehh..-Objąłem ją ręką.
-Zaraz przyjdę-Powiedziałem.
Poszedłem szybko do sklepu, wziąłem jej ulubioną czekoladę, 2 opakowania jej ulubionych lodów i podpaski, jednak chciałem być tym dobrym, dobra najlepszym chłopakiem.
Zapłaciłem, ludzie patrzyli na mnie jak na idiotę, no co jestem najlepszym chłopakiem na ziemi i co chce żeby moja dziewczyna nie cierpiała podczas tego czerwonego morza. Jeszcze nigdy nie byłem przy tym jak miała okres, z tych wszystkich żartów i opowiadań wiem że będzie trudno, ale trudno, zaśmiałem się w sobie. Wyszedłem ze sklepu, wręcz biegłem do domu. Wziąłem szybko kartkę i napisałem na niej SABINA I LEO, aby nikt nie zabrał ani czekolady ani lodów, zrobiłem parę takich karteczek i poprzyklejałem na czekoladę oraz lody, ah, już czuję smak jej ust na moich ustach w ramach podziękowania. Kocham ją z całego serca, moje myślenia przerwał mój dzwonek telefonu. Numer Prywatny, zignorowałem telefon, nagle usłyszałem głos dochodzący z mojej i mojej dziewczyny sypialni, wołała mnie. Schowałem lody do zamrażalnika w kuchni, a czekoladę na półkę w lodówce. (Jeżeli nie wiecie o co chodzi wpiszcie sobie w internecie półka w lodówce. Hahas)
Postanowiłem już pójść do tej bardzo pragnącej mojej obecności księżniczki.
Już byłem w połowie schodów, gdy nagle zobaczyłem ślicznego papcia (Hahas xd), poszedłem dalej otworzyłem drzwi od sypialni, co zobaczyłem? Zwijającą się ze śmiechu Sabinkę.
-Co jest?-Zapytałem.
-Nic-Odparła wycierając łzy śmiechu.
Gdy zobaczyłem sam siebie zacząłem śmiać się jak opętany. Hej, chwila czy ona właśnie wpisała w wyszukiwarkę "Leondre Devries Memy"? Sabinko moja droga, popełniłaś właśnie największy błąd życia. Położyłem się na nią, dziewczyna patrzała na mnie jak na idiotę, czując jej wzrok czułem się jak idiota. -Ciężki jesteś-Szepnęła. -Kiedy masz okres?-Odszepnąłem.
-A co Cię to interere co?-Zapytała.
-Martwię się tylko o Ciebie, kochanie-Pocałowałem ją, jak ja się cieszę, że ją mam. Jest tak bardzo, w sumie, ona jest taka cała, niby taka ten ten (Czyt. Tajemnicza) a gdy już ją poznasz to już wysuwa pazurki i pokazuje siebie. Straciłem "przytomność" myśląc o niej, gdy odcknąłem się zauważyłem, co robi dziewczyna. -Hej, hej hej moja droga, nie zagalopowałaś się?-Odezwałem się w sobie.
Dziewczyna robiła mi na szyi malinki, jedną, drugą, trzecią. Każda obok siebie.
-Hej, hej, już koniec moja droga-Powiedziałem ponownie w myślach. Chciałem coś powiedzieć, ale nie mogłem zahipnotyzowała mnie swoimi ustami. Dlaczego? Dlaczego ona mi to robi?
-Coś się stało?-Spojrzała mi w oczy. Miała takie śliczne oczy. Zielone, nie nie zielone, oliwkowe.
Śliczne, Leo ogarnij dupę, zadała Ci pytanie odpowiedz jej.
-Nie nic kochanie-Uśmiechnąłem się.
I właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że tylko się uśmiechnąłem.
-Co się tak śmiejesz?-Przybliżyła moją twarz do swojej.
-Nie umiem nic powiedzieć, jak jesteś tak blisko-Odpowiedziałem.
-Oh mój Leo nie poznaję Cię-Musnęła moje usta.
-Role się zmieniły, ja podrywam, ty mnie tylko całujesz-Odpowiedziała.
-Słodziak-Pocałowałem ją.
Robiło się ciepło, za ciepło, z tego powodu że był październik. 5 DNI DO MOICH URODZIN JEAHHH. Nie chciałem otwierać okna, aby księżniczka się nie przeziębiła, zdjąłem bluzę.
-Meoww-Mruknęła.
-Cichaj mi tam-Położyłem palec na jej ustach.
-Bierz mi ten paluch-Powiedziała.
-Cichaj mi tam-Powtórzyłem się wkurzając tym dziewczynę.
-Sam se cichej-Odpowiedziała.
-Kotełłłł-Przeciągałem to całe słowo.
-Hm?-Popatrzała na mnie.
-Wiesz że jeszcze pięć dni?
-Wiem koteł
-Ej
-Co
-Ty jestes kotełem
-Yhym-Mruknęła.
-Ty jesteś pieseł-Pocałowała mnie.
Kocham to jak ona mnie całuje, zmieniła się odkąd przyjechał ten Shawn cały.
-Kotek, a co spowodowało to że przeprowadziłaś się do Walii?
Drzwi naszego pokoju otworzyły się. Bardzo dziwnie musiało to wyglądać ja leżący na Sabincę.
-Sabina, możemy na chwilę?-Spytała, wypuściłem dziewczynę aby mogła wstać i podejść do dziewczyny w progu.
Gadały chwilę, ja przez to mogłem ułożyć się na całym łóżku.
-Jak wygodnie...-Powiedziałem sam do siebie.
Dziewczyna praktycznie wskoczyła na mnie. Hej chwila to nie była moja dziewczyna. Chloe do jasnej cholery co ty robisz?-Krzyczałem w sobie.
-Co Ty robisz?-Odezwałem się.
-Leże nie widać?
-Chloe złaź ze mnię
-Nie
-Złaź
-Nie
-Chloe do cholery.
-Co
-Zejdz
-Nie
-Zejdz
-Nie
-Co się dzieję?-Weszła Sabina.
-Ona na mnie leży i nie chcę zejsc
-Chloe to miało być od jutra-Zaśmiała się.
-Wtf o co chodzi?
...
niedziela, 20 listopada 2016
/Rozdział 28/
-No zjadłabym coś-odparła Chloe.
Wzięłam telefon już chciałam dzwonić, ale ktos do mnie zadzwonił.
-Halo?
-W końcu odebrałaś!-Odezwał się on.
Zajarka totalna (xd)
-Shawn! Boże ty jeszcze mnie pamiętasz!?-Wrzeszczałam do słuchawki.
-Tak!-Też wrzeszczał.
-Dzwoniłem do twojej mamy nie odbierała, więc do twojej cioci, podała mi twój numer, więc gdzie mieszkasz? Jestem gotowy do jazdy-Powiedział.
-Jezu Shawn!-Podałam mu adres.
-Kto to dzwonił?-Zapytał Leo.
-Mój były z liceum, od tamtego zerwania przyjaźnimy się, ale urwaliśmy kontakt od mojej przeprowadzki do Walii-Odpowiedziałam zajarana.
Okazało się że Chloe już zamówiła pizze, więc usiadłam.
-Kochanie wszystko ok? Trzęsiesz się cała-Leo dotknął mojej nogi
-Cieszę się że go zobacze, kojarzycie może Shawn'a Mendes'a?
-Jezu jego?! Ty go znasz dziewczyno!-Chloe zaczęła się drzeć.
-Tak-Zaśmiałam się.
Rozległo się pukanie do drzwi.
-Ja otworze!-Pobiegłam jak głupia do drzwi, prawie się przewróciłam.
-Egh to tylko pizza, ale chwila-Z daleka zobaczyłam auto zmierzające w stronę naszego domu.
-Boże Leo trzymaj mnie-Powiedziałam.
Chłopak chwycił mnie za rękę.
Chloe odebrała pizze i zapłaciła.
Auto zatrzymało się
Z niego wysiadł wysoki dobrze zbudowany brunet
-Shawn!-Wybiegłam z domu.
-Sabina!-Przytulił mnie.
Weszliśmy do Środka wszyscy zaczeli jesc.
-To co tam u Ciebie?-Zapytał Shawn biorąc kolejny kawałek pizzy.
-No to co widzisz, mieszkam sama z przyjaciółmi i mam najlepszego chłopaka, a Ty?
-Jakos się układa..
-Jakos czlowieku, twoje piosenki mają po miliony odsłuchań na YouTubie!-Odezwała się Chloe.
-No ale wyswietlenia to nie wszystko, właśnie Sabina ty spiewasz nie?
-No tak trochę, a co?
-Mam gitare-Usmiechnął się.
-To po nią idz-Powiedziałam z uśmiechem.
Chłopak poszedł do auta, wszedł już do domu z gitarą.
-To co śpiewamy?-Usiadł na podłodze, usiadłam obok niego.
Leo usiadł obok mnie i chwycił za rękę.
-Stitches-Odpowiedziałam.
Chłopak zaczął grać na gitarze.
(PIOSENKA)
Wszyscy zaczeli bić brawa.
Przytuliłam Shawna.
-Dzięki że przyjechałeś-Powiedziałam.
-Nic takiego, dawno się nie widzieliśmy-Odpowiedział.-Będę się zmywał, bo już późno-Spojrzał na zegarek.
-To ja Cię odprowadzę-Uśmiechnęłam się.
-Ok-Chłopak wziął gitarę i podszedł do drzwi-Pa wszystkim.
Wszyscy pożegnali się z Shawn'em.
Wyszliśmy z domu.
Shawn już wsiadał do samochodu.
-Shawn jeszcze raz Ci dziękuję-Spłynęła mi łezka.
Przytulił mnie.
-Nie ma za co-Uśmiechnął się-Będę tęsknić, powodzenia z Devriesem.-Odjechał.
Chwila, skąd on zna nazwisko Leo? Nie znają się przecież..
Boże Sabina on jest sławny wszyscy mogą się dowiedzieć jak ma na nazwisko..
Weszłam do domu.
Razem z Chloe zaczęłyśmy sprzątać, chłopaki grali, jak to faceci..
Weszłyśmy do kuchni.
-To ile z nim byłaś?-Zapytała.
-Z kim?-Udawałam że coś robię.
-Wiesz z kim.
-Nie zbyt długo-Oparłam się o blat.
-Yhym, ale widać że on nadal coś do Ciebie czuje.
-Przestań, jestem z Leo i nic tego nie zmieni.
-Zdrada Leo Cię nie bolała?
-Chloe przestań!
*POV LEO*
Usłyszałem krzyki dobiegające z kuchni.
-Dziewczyny wszystko ok?-Krzyknąłem.
-Tak-Odkrzyknęła Chloe.
-Idę sprawdzić-Powiedział Charlie cicho, aby one nie słyszały.
Siedziałem i bacznie obserwowałem Chłopaka idącego w stronę kuchni.
-Chloe?-Usłyszałem.
Postanowiłem także tam pójść
Chloe stała nad Sabinką, Sabinka płakała.
-Co się stało?-Zapytałem podchodząc do płaczącej dziewczyny.
-Nic-Wyszła z kuchni.
Popatrzałem na Chloe, Charlie zrobił to samo.
-To nie moja wina!-Wyszła.
Poszedłem szukać Sabiny.
sobota, 19 listopada 2016
/Rozdział 27/
-Hej Księżniczko-Otworzyłam oczy.
-Hej..-Strasznie bolała mnie głowa.
-Tu masz tabletkę i wodę-Powiedział
-Leo, co się stało?-Naprawdę nie wiedziałam o co chodzi.
-No moja mama po prostu Cię upiła, co rusz patrzałem to dolewała Ci tego wina, kompletnie nie rozumiem o co jej chodziło-Usiadł obok mnie.
-Agh..-Wzięłam tablekę i popiłam.
-Boli Cię główka?-Zapytał.
-Trochę
Chłopak wziął wdech i pocałował mnie, po chwili dostałam sms'a.
Nieznany:
Bardzo przepraszam Cię za wczoraj, Leo do mnie dzwonił nie powinnam dolewać Ci ciągle.
Kocham Victoria xx
Nieznany Zapisano jako: Mama Leo </3
Do Mama Leo </3:
Nie przejmuj się, Leo jest po prostu przewrażliwiony.
Sabina xx
Od Mama Leo </3:
Wiem, ma to po mnie ;* Jeszcze raz przepraszam, wpadne do was jutro <3 xx
Do was?
To co Leo już u mnie mieszka?
-Z kim piszesz?-Chłopak wszedł do pokoju z tacą.
-Jejku kocham Cię-Pocałowałam chłopaka w czoło po czym zaczęłam jesc.
Od Mama Leo:
Leo nie był zmartwiony tylko zły, przeprosisz go ode mnie? Mi nie odpisuje..
Do Mama Leo:
Dobrze, proszę się nie martwić.
-Mama nie daje mi spokoju, cały czas do mnie pisze-Powiedział.
-Wybacz jej, nic nie zrobiła przecież, to ja powinnam być na nią zła, a nie Ty..
-I jests zła
-Nie, nie jestem.
Zjadłam ostatniego naleśniczka i wstałam, podeszłam do szafy i wybrałam:
Ubrałam się i poszłam na dół, na dole czekał Leo.
-Co myslisz o tym abysmy zamieszkali razem?-Zapytał.
-Leo, nie sądzisz że jesteśmy za młodzi?
-Nie
-Zastanowię się, teraz idę spotkać się z Sylwią. Czesc.-Wyszłam z domu.
Sylwie spotkałam w starbuksie. (Nwm czy dobrze napisałam)
-Hej-Usmiechnęła się.
-Czesc-Byłam dosc zakłopotana, propozycja Leo wręcz mnie zamurowała.
-Co się stało mis?-Podeszła do mnie bliżej.
-Leo zaproponował mi abysmy zamieszkali razem
-Cudnie! Zgodziłas się?
-Nie, w sensie nie odpowiedziałam mu..
-To na co czekasz?!
-Syska ja nie wiem czy chce..
-Kochasz go tak?
-Tak
-To na co czekasz?
-Nie powtarzaj się.
-Boisz się?
-Tak..
-Czego?
-Sama nie wiem.
Dziewczyna przytuliła mnie.
-A co z Tobą i Arturem?
-Jestesmy znów razem-Usmiechnęła się.
-Szczescia
Postanowiłysmy pójsc do mnie.
Szłysmy i gadałysmy o chłopakach
-Sabina, wiesz dlaczego wybaczyłam Arturowi?
-Nie, nie wiem
-Bo jestem w ciąży-Właśnie weszłyśmy do nas do domu.
-Kto jest w ciąży?-Odezwał się Leo.
-Ja-Krzyknęła zadowolona Sylwia.
-Gratuluję!-Przytulił ją.
Ja stałam zszokowana.
-Nie cieszysz się?-Dziewczyna podeszła do mnie.
-Ciesze się, ale szok!-Przytuliłam ją.
-Chcecie cos do picia?-Spytał Charlie stojący w kuchni.
-Sok poproszę-Odezwała się Tilly.
-Ja też-Powiedziałam równo z Leo.
Uśmiechnęłam się i popatrzałam na niego.
-Kochanie, nie złościsz się że zaprosiłem Tilly?-Powiedział.
-Nie-Popatrzałam na brunetkę, uśmiechnęłam się.
Wszyscy poszliśmy do salonu.
No i zamiast usiąść na kanapie wszyscy usiedli na podłodze.
-To gramy w butelkę!-Rzuciłam butelkę na podłogę.
Wszyscy się zgodzili więc Charlie zakręcił.
-Leo!-Wyzwanie czy pytanie?
-Wyzwanie-Charlie popatrzał na mnie.
Pokręciłam głową na nie, bo wiedziałam, że wyzwanie będzie związane ze mną.
-Macie się całować przez 5 minut! Ale z języczkiem!-Powiedział.
Popatrzałam na niego wzrokiem 'Już nie żyjesz'
Lender podszedł do mnie i zaczął mnie namiętnie całować.
-Dobra skończcie już-Odezwał się Charlie.
Już się odsuwałam, ale chłopak przedłużał pocałunek.
-Dobra gramy dalej-Powiedział.
-Teraz ja kręcę-Odezwał się Leo
Usiadł obok mnie.
Chłopak kręcił i kręcił, bo ciągle wypadało na miejsce na którym nikogo nie było.
Gralismy jeszcze chwile, ciągle dostawałam jakies wyzwania, że mam cos lub kogos polizać..
Zostałam sama z Leo, bo reszta poszła.
-Rozumiem, że znów u mnie nocujesz?-Zapytałam.
-Ja tu mieszkam przecież-Zaśmiał się.
-A no tak zapomniałam-Też się zaśmiałam.
-Myślałaś o tej przeprowadzce?-Objął mnie ręką
-Tak..
-I co?-Spojrzał na mnie.
-No możemy.
-Okej, już mam kupiony dom-Usmiechnął się
Wzięłam oddech.
-Kocham Cię.
*NASTĘPNY DZIEŃ*
-Kochanie..-Pocałunek. Jeden, Drugi, Trzeci, Czwarty.
-Hm?
-Wstawaj..
-Po co?-Machnęłam ręką uderzając go.
-Ojej przepraszam-Pocałowałam miejsce w które go uderzyłam.
-Nic się nie stało, ale wstawaj..-Pocałował mnie.
-Po co?
-Wstań to się dowiesz-Wyszedł z pokoju.
Olałam to co mówił i poszłam dalej spać.
-Sabina!-Przerwał mój przepiękny sen.
-Co?
-Wstawaj
-No już-Otworzyłam oczy.
Chłopak stał ubrany z walizkami.
Praktycznie nic nie było w pokoju.
-Co ty robisz?
-No wyprowadzamy się przecież..
-Leo..
Wstałam odpięłam mu kurtkę odłożyłam na łóżko,muszę się ubrać i uszykować i wgl..
Ubrałam:
Pomalowałam się i wyszłam z łazienki (SABINA SIĘ TELEPORTUJE XD)
-Pięknie wyglądasz-Powiedział Chłopak stojący ponownie w kurtce.
-Dzięki-Odpowiedziałam.
-Choć idziemy już.
Wyszliśmy z domu, Charlie siedział w samochodzie razem z Chloe.
Weszłam do samochodu przywitałam się z wszystkimi, po czym poszłam pomóc Leo z bagażami, bo sam sobie nie radził.
Gdy skończyliśmy Leo podziękował mi i wsiadł do samochodu. Zrobiłam to samo.
-Nie uważasz, że ta spódniczka jest za krótka?-Spytał Leo.
-Nie, a co?-Mój wzrok padł na bruneta patrzącego na moje nogi.
-Mi tam się podoba-Odezwała się Chloe.
Dalej jechaliśmy w ciszy. Gdy nagle samochód zatrzymał się gwałtownie.
-Jaki debil!-Krzyknęła Chloe.
-Shhhh-Charlie zasłonił jej usta ręką.
Wszyscy zaczeliśmy śmiać się z reakcji Chloe.
^*^*^*^*^*^*^*^
Dom był duży.
Weszlismy do srodka, ukazał nam się wielki salon:
Weszłam do kuchni, przesliczna:
Moja i Lendra sypialnia:
Sypialnia Chloe i Charliego:
Lazienka moja i Leo:
Laznienka Charlsa i Chloe:
Własnie w trakcie podróży dowiedziałam się że wszyscy będziemy mieszkać razem.
Cieszę się.
piątek, 18 listopada 2016
wtorek, 15 listopada 2016
/Rozdział 26/
Nagle zaczął się temat mnie i Leo.
-Charlie sporo mówi o was-Zaczęła mówić Victoria.
-Dużo czasu spędzamy razem..-Powiedziałam popijając wino.
-Nie uważasz, że Leo się od Ciebie uzależnił?-Odezwała się Tilly.
-Owszem to prawda, ja od niego także się uzależniłam.
-Kochanie..-Zaczęła Victoria.
Popatrzałam na nią ze zdziwieniem biorąc łyk wina
-Myśleliście o tym?-Popatrzała na mnie bardzo poważnie
-Ależ proszę pani!-Krzyknęłam.
-Mam dopiero 16 lat!-Chwyciłam się za głowę
-Co się dzieje?-Do kuchni wszedł Leo.
-Nic, kochanie-Powiedziała Victoria.
Leo podszedł do mnie i objął ręką, przyciągając mnie do siebie.
-Przechodząc do Pani pytania, nie. Nawet o tym nie wspominamy w swoim towarzystwie-Powiedziałam
-Dobrze, już nie będę pytać o takie sprawy..-Powiedziała dolewając mi wina.
-Mamo nie upijaj mi jej-Leo zabrał mi kieliszek.
-Leo umiem się kontrolować-Odebrałam mu mój kieliszek.
-Przestań i mi to oddaj-Robił się coraz bardziej czerwony.
Zaczęłam się śmiać z tego jaki on jest czerwony.
-Z czego się tak śmiejesz, co?-Odezwał się.
Popatrzałam na Tilly, również się śmiała.
-No, jezu co?-Krzyknął chłopak.
-No już spokojnie-Pocałowałam go.
Odstawiłam kieliszek i oparłam się ponownie o blat.
Nagle zapadła nie zręczna cisza.
Przerwał ją mój telefon.
Odebrałam.
-Halo?
-Sabina gdzie jestes?!-Sylwia zaczęła drzeć się do słuchawki.
-Syśka uspokój się, co się stało?-Zmartwiłam się, bo słyszałam jak płakała.
-Artur! On się stał, czekam pod twoim domem, nie chce dać mi spokoju..
-Boże co on Ci zrobił?!-Zasłoniłam usta ręką.
-Zdradził mnie!-Krzyknęła
-Boże Sysia, zaraz będę! Powiedz mu, że musisz się uspokoić i z nim pogadasz.
Wszyscy patrzyli na mnie zszokowani gdy się rozłączyłam.
-Przepraszam, ale muszę już isc-Wybiegłam z domu chłopaka.
-Sylwia!-Gdy zauważyłam ją chciało mi się płakać, cała zapłakana, oczy boże całe czerwone, makijaż cały rozmazany.
Obok niej stał chłopak
Artur.
-Zadowolony jestes?!-Podeszłam do chłopaka.
-Pytam Ci się!-Stanęłam na wprost niego.
Uderzyłam go z całej siły
-Wiesz jak ona się czuję?! Wiesz jak to boli?!-Wrzeszczałam.
-Sabina!-Usłyszałam kroki które zbliżające się w moją stronę.
-Co?!-Odwróciłam się Leo stał za mną zszokowany.
Wsciekła byłam, zranił moją najlepszą przyjaciółkę.
-Artur wracaj do domu-Powiedział Leo.
Chłopak już ruszał,
-Artur do cholery zostań tu-Wrzasnęłam.
-Sysia moje kochanie, proszę wybacz mi-Chciał ją przytulić.
-Zostaw ją!-Stanęłam pomiędzy nim a Sylwią.
-Zrozum, że ona Cię nie chcę!-Idz stąd!-Krzyknęłam
Chłopak poszedł.
Przytuliłam przyjaciółkę.
-Dziękuję-Przytuliła mnie mocno.
Spojrzałam na Leo
stał cały zszokowany.
Zaprosilismy Sylwie do mnie.
Popatrzałam na nią jeszcze raz
Patrzała w jeden punkt, nagle spojrzała na mnie
-Zazdroszczę Ci takiego chłopaka..-Odezwała się do mnie.
-Sylwia, Leo też nie jest idealny, też mnie zdradził, powiedz mi kochasz Artura?
-Kocham go, ale nienawidzę też-Uśmiechnęła się.
Przytuliłam ją jeszcze raz.
-Wszystko będzie ok..
I tak właśnie zdarza się z chłopakami, nawet jeżeli jest nam wierny, coś musi się stać, aby nie było idealnie. Przykre.
sobota, 12 listopada 2016
/Rozdział 25/
Wchodząc do domu, zastaliśmy całujące się gołąbeczki. Czyt. Charliego i Chloe xd
-Ej Macie od tego pokój-Odezwał się Leo.
Charlie pokazał mu środkowy palec.
-Miło-Uśmiechnęłam się
Poszliśmy z Leo do kuchni, zrobilismy sobie cos do jedzenia i poszlismy do mnie.
Do Leondra znów zadzwoniła mama, spytała się czy ja i on możemy przyjść na obiad.
Oczywiście zgodziliśmy się.
Mieliśmy być na 15.30, a była 12, więc mieliśmy trochę czasu dla siebie.
Jak zwykle ja nie lubię się spóźniać, uszykowałam wszystko, aby być nawet przed czasem.
Uszykowałam:
(Była uszykowana dokładnie jak na załączniku)
Leo przez cały czas był zajęty telefonem, więc położyłam się obok niego (bo lezał xd)
i przytuliłam
Nadal mnie ignorował, więc postanowiłam też go ignorować
Odsunęłam się trochę od niego i chwyciłam laptopa, zadzwoniłam na skype do mojego starego znajomego
-Hej!-Głośno powiedział gdy tylko odebrał.
-Hej-Odezwałam się.
Tylko właśnie gdy się odezwałam Leo już wszystko widział.
-Kto to?-Zapytał Lukas
-Leo, mój chłopak-Uśmiechnęłam się
-A, okej, pamiętam jak mówiłaś,że go uwielbiasz i chciałabyś tak bardzo go poznać.
-Lukas zabije Cię!-Krzyknęłam.
-Dobra, kiedy będziesz?-Zapytał.
Byłam cała czerwona, ze wstydu oczywiscie.
-Hahah-Zaśmiał się Leo i pocałował mnie w polik.
Super, że już mnie nie ignorujesz.
Gadałam tak trochę z Lukasem, po czym zaczeliśmy zbierać do mamy Leo.
Ubrałam się w to co miałam się ubrać wzięłam torebkę:
Spakowałam tam telefon, kosmetyki, leki na ból głowy gdyby zaczęła mnie boleć, gumkę do włosów na wszelki wypadek, chusteczki, ładowarkę do telefonu.
-Jestem gotowa.
-Super, bo już 15.15-Odpowiedział mi Leo.
-To idziemy!-Krzyknęłam zbiegając po schodach.
Leo był już na dole.
Oczywiscie ja i moje szczescie wskazywało na to że się wypierniczę.
I tak się stało.
Oczywiście mój książę mnie uratował.
No i oczywiście pocałował mnie.
Awwwwwwwwww
Oczywiście burak. (Czyt rumience)
-Kocham Cię, ale chodz już-Powiedział stawiając mnie na ziemię, abym stała. (LOL? XD)
Wyszliśmy mieliśmy 10 minut na dojście tam.
Nie było to daleko, ale blisko też nie było.
Mój książę miał kluczę do domu, więc weszliśmy do jego domu bez problemu
-Tilly! Chodz na dół!-Usłyszałam damski głos.
Na dół zeszła mała Devries.
Była taka urocza.
Przywitała mnie oraz mojego księcia.
Następnie zostałam wytulona przez mamę Leo
Victoria, bo tak nazywała się mama Leo, była Brunetką, jak chyba każdy w ich rodzinie, była dość dobrze zbudowana, oczy także miała brązowe.
Następnie przywitał mnie Joey, brat Leo.
Pominę to że był brunetem. Brązowooki, nie ma tu co opisywać , bardzo podobny do Leo.
Dowiedziałam się także, że taty Leo i najstarszego brata nie ma w domu, w sensie wyprowadzili się.
Usiadliśmy do stołu, mama Leo poszła do kuchni.
Leonder gadał z Joey'em (Idk jak to sie odmienia)
więc spytałam się Victorii czy mogę jej pomóc
odpowiedziała twierdząco,
Wzięłam talerze i przyniosłam je do jadalni.
Victoria przyniosła szklanki i sok, Tilly także postanowiła nam pomóc, więc także trochę pogadałyśmy.
Zaczeliśmy jeść.
Mama Leo bardzo dobrze gotowała, więc nie miałam na co narzekać, następnie Victoria zaproponowała mi wino, zgodziłam się, bo nie wypada odmawiać.
Poszłyśmy do kuchni, trzymałam kieliszek w ręce, mama Leo także.
Zaczęłyśmy rozmawiać i rozmawiać i rozmawiać i rozmawiać.
Dobra stop, nagle weszła Tilly no i jescze więcej rozmów..
czwartek, 10 listopada 2016
/Rozdział 24/
Zrobiłam kucyka i zeszłam na dół.
Na dole zas czekał Leondre, gadał z kimś przez telefon.
Pokazał na drzwi, po czym wyszedł.
Wyszłam za nim.
-Tak mamo, tak, ja Ciebie też, tak mamo, dobra pa mamo, tak, tak mam, nie nie zostawiłem, Mamo jakies pięć minut temu mówiłaś mi pa-Zaśmiał się.
-Ciekawa rozmowa-Powiedziałam.
-Wiem, nie mamo to nie do Ciebie, no jak z kim jestem, mamo no naprawdę.. Jak możesz mamo.-Zaśmiał się znów.
Chwyciłam chłopaka za rękę.
-Mamooooo, nie dam Ci jej-Powiedział patrząc na mnie.
-Sabina właśnie kupuje coś w sklepie, nie mogę Ci jej dać do telefonu-Powiedział.
Zaśmiałam się.
-Mamo, bo abonament Ci się skończy-Powiedział.
-No daj pogadam z nią-Chłopak dał mi telefon.
-Halo?-Powiedziałam.
Zadawała mnóstwo pytań.
-Założył kurtkę?
-Ma szalik?
-Gdzie jestescie?
-Tylko proszę, przypilnuj go, żeby nie pił zimnej Coli-Powiedziała.
-Dobrze proszę Pani-Powiedziałam.
-I pod żadnym warunkiem nie idzcie na lody, później będzie go boleć gardło-Powiedziała.
-Dobrze-Powiedziałam.
-Musimy się kiedyś spotkać! Brzmisz dorośle!-Gadała jak najęta.
-Zgadzam się z panią-Powiedziałam.
-Dobrze to będziemy już kończyć, bo Leo ma rozpiętą kutkę, muszę mu ją zapiąć-Dodałam i rozłączyłam się.
-Leo..-Krzyknęłam.
-Stoję obok Ciebie-Powiedział.
-Po 1 masz nie pić zimnej Coli, a po 2 nie mamy jeść lodów-Powiedziałam.
-O boze, co jeszcze chciała?-Zapytał.
-Pytała czy masz kurtkę, szalik itd-Powiedziałam
-O boze, przepraszam Cię za nią.
-Ej no nic się nie stało, zawsze tak jest z mamami-Stanęłam i przytuliłam go.
-Kocham Cię-Pocałował mnie w czoło.
-Ja Ciebie też, choć do starbucks'a.
-Oki
Poszliśmy do kawiarni.
Wzięłam sobię kawę, a Leo co tam innego, już nie pamiętam.
Usiedliśmy oczywiście nie obeszło się bez fanów.
-Leo, ładne zdjęcie?-Zapytałam, pokazując na zdjęcie.
-Boże śliczne!-Krzyknął.
-Cichooo-Położyłam palec na jego ustach.
On tylko go polizał.
-Fu..
Wytarłam się w jego koszulę.
Wstawiłam zdjęcie na Instagrama.
''Nie ma lepszego czasu od teraźniejszości.''
środa, 9 listopada 2016
/Rozdział 23/
Od razu telefon do ręki.
Boże, zabije go.
Dostałam mnóstwo snapów od Leo.
Oczywiście wszystkie otworzyłam.
Odsnapowałam mu.
Ale przed tym pomalowałam się i ubrałam.
Snapowaliśmy chwile.
Po czym skończyliśmy, bo Charlie mnie zawołał na dół.
-Tak?-Powiedziałam siadając na kuchennym blacie.
-Co Ty taka uśmiechnięta?-Zapytał.
-Tak jakoś, a co? Smutna mam chodzić?-Zapytałam.
-Nie!-Krzyknął mi do ucha.
-Ałć..-Chwyciłam się za ucho.
Zeszłam z blatu.
-Po co mnie wołałeś?-Zapytałam.
-Tak o-Powiedział
-Aha.-Zaśmiałam się lekko.
Drzwi otworzyły się. (Oczywiscie wejsciowe)
Zobaczyłam bardzo znaną mi osobę.
-Leo!-Krzyknęłam, Podbieglam do niego i przytuliłam.
Gdy odkleliśmy się od siebie, Charlie zaproponował śniadanie, w końcu było wcześnie.
-Zależy co nam przygotujesz-Powiedziałam.
Charlie podszedł do mnie i szepnął mi do ucha.
-Nutella.
-Ok!-Krzyknęłam.
Usiadłam na kanapie i czekałam na posiłek.
Leon położył się obok mnie.
Wtulił się we mnie.
Miziałam go po włosach, bo wiedziałam że to lubi.
Właśnie jego włosy, teraz nie miał brązowych i tych swoich kolorowych końcówek, tylko miał jasny blond. Grzywkę, taką dość emo (XDD).
Charlie przyniósł kanapki z Nutellą.
No nie powiem Nutelli to nawet tam nie było widać (Kanapki były składane)
Wzięłam talerz z kanapkami i poszłam do kuchni.
Posmarowałam je Nutellą i przyniosłam je ponownie do salonu.
-Charlie muszę nauczyć Cię jak się smaruje kanapki.-Powiedziałam siadając pomiędzy Leo,a nim.
-Ok no-Zaśmiał się.
Zaczeli jeść ja tylko sprawdzałam fora społecznościowe.
-Ej jedz, bo zaraz nic nie będzie-Odezwał się Leo lekko szturchając mnie.
Popatrzałam na talerz.
-Już nic nie ma-Powiedziałam.
-Jak będę głodna coś sobie zrobię-Dodałam.
-To zjemy na mieście-Powiedział.
-Co?
-Idziemy na miasto-Powiedział.
-Ok, ale musze sie uszykowac..
Powiedziałam idąc po schodach do góry.
niedziela, 6 listopada 2016
/Rozdział 22/
ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZANY ORTOGRAFICZNIE!
Wstałam, o dziwo obudził mnie dzwonek telefonu.
-Halo?-Powiedziałam zaspanym głosem.
-Otwórz mi drzwi-Powiedział chłopak i rozłączył się.
Co, kto do mnie wgl dzwonił?
Dobra, odłożyłam telefon i zeszłam ospale na dół.
Otworzyłam drzwi.
-Hejjjj!-Powiedział Charlie tuląca mnie.
Wszedł do domu.
Rozglądałam się za Leo.
-Gdzie jest Lio?-Zapytałam zamykając drzwi.
Charlie wziął oddech.
-On.
-Tak?
-Został w Polsce-Powiedział.
-Co?!-Wrzasnęłam.
-Dlaczego?!-Dodałam.
-Sam nie wiem.
Wbiegłam na górę do swojego pokoju, chwyciłam telefon i wybrałam numer do Leo.
Odebrał.
-Czy ty kurwa sobie ze mnie jaja robisz?-Krzyknęłam.
W drzwiach stanął Charlie.
-Sabina, o co Ci do cholery chodzi?-Odezwał się.
-O co mi kurwa chodzi? Charlie jest już w domu a ty sobie w Polsce zostałeś.
-Jutro wróce.
-Ta bo ci kurwa wierze-Rozłączyłam się.
Usiadłam na łóżku i rzuciłam telefonem o ścianę.
-Ej uspokój się-Powiedział Charlie siadając na moje łóżko.
Mój telefon musiał działać, bo usłyszałam dzwonek telefonu.
Podeszłam do niego.
Wyświetlacz pokazywał zdjęcie Leo.
Dzwonił.
Odebrałam.
-Hę?
-Przepraszam, juz się pakuję, obiecuję, że jeszcze dziś będe..
Rozłączyłam się.
Charlie wyszedł z mojego pokoju.
Zamknęłam drzwi na klucz.
Nudziłam sie wiec postanowiłam włączyć sobie jakiś film.
####
Nie powiem film był ciekawy, ale znudził mi się w połowie.
Chwyciłam telefon w rękę i otworzyłam snapa od Leo.
Znów zmienił sobie włosy. Super.
Nie powiem, ale wygląda w nich lepiej.
Podoba mi się.
*Tłumaczenie tekstu ze snapa "Hej kochanie spotkamy się miejmy dzieci i bądzmy rodziną" czy coś w tym stylu*
~~~
Sorry, że tak krótko, ale czasu nie miałam a chciałam coś dodać ;*
Papapappap xd
piątek, 4 listopada 2016
/Rozdzial 21/
Brakowało mi chłopaków, byli mi bardzo bliscy, tak bardzo chciałam pocałować
Leo, nie widzieliśmy się od miesiąca.
Odkąd wróciłam z zakupów z Chloe nie odzywała się.
Tak bardzo mi go brakowało.
Postanowiłam do niego napisać.
J: Cześć, coś się stało? Nie piszesz, tęsknie xxx.
Leonder ;* :
Przepraszam kochanie, jestem troszkę zajęty.
Do jutra.
Była niedziela jutro widzimy się w szkole.
Niestety.
A może mnie zdradza? Znowu.
Dawno nie mówił mi, że mnie kocha.
Dziwne, bo zawsze to robił.
Martwię się.
Napisałam do Charliego.
Ja:
Charlie..
Charlss:
Hm?
Ja:
Co się dzieje z Leo?
Ja:
Ciągle jest zajęty.
Martwię się.
Charlss:
Jesu, Sabina jesteŚMY w trasie.
Co mnie obchodzi, że są w trasie, on pisze 24/7 z Chloe.
A Leo nie może?
Egh.
Nie ważne.
On o Tobie nie myśli, Ty o nim nie myśl.
Wyszłam o dziwo z anoreksji.
Ale nadal byłam chuda.
Uszykowałam się na jutro do szkoły.
Przyszykowałam;
Plecak:
Ciuchy:
Postanowiłam wyjsc na dwór chociaż padało.
Założyłam deszczową kurtkę i wyszłam.
Wzięłam też parasol.
Wyszłam z domu wyciągnęłam słuchawki włożyłam do uszu i zaczęłam słuchać muzyki.
Chodziłam tak sobie po miescie.
Chodziłam jakies 3 godziny postanowiłam wracać.
Otworzyłam drzwi.
Zobaczyłam plecy znanej mi osoby.
-Sylwia!-krzyknęłam i ją przytuliłam. W sensie jej plecy.
-Hej-Odpowiedziała odwracając się.
Po chwili zobaczyłam też Artura, takze go przytuliłam.
Dowiedzialam sie ze Sylwia i
Artur sa razem, oczywiscie pogratulowalam im.
Powiedzialam tez im ze mialam anoreksje, Sylwia byla bliska placzu.
-Dlaczego nic nie mowilas-
Zapytal nagle artur.
-Balam sie..
Artur powiedzial ze sylwia tez byla anorektyczka, spytalam ja oczywiscie o to.
Rozmawialismy bardzo dlugo, stwierdzili, ze pojda bo reszta juz molestuje ich telefonami.
Gdy wyszli zrobilam wieczorna rutyne, wrocilam do pokoju.
Postanowilam napisac do Leona
Nie odpisywal, postanowilam zadzwonic, nie odebral.
Stwierdzilam wiec ze jest zajety. Juz mialam isc spac lecz dostalam sms'a.
"Kochanie bedziemy za miesiac trzymaj sie xx". Ta trzymaj sie, nie da sie trzymac.
Juz nastawialam sie psychicznie na jego powrot.. Tsa spokojnie poczekasz sobie jeszcze miesiac.
Postanowilam isc spac.
~~
Przepraszam za nie aktywnosc :c
środa, 26 października 2016
/Rozdzial 20/
-Tak?-Także popatrzał w moje.
-Nie zrobisz tego więcej?-Wtuliłam się w niego nagle.
-Czego?
-Wiesz przecież..
-Nie, nie zrobię-Pocałował mnie w czoło.
-Hej, idziemy do kina idziecie z nami?-Wszedł Charlie.
-Oglądaliśmy już dziś film starczy nam-Położyłam swoją rękę na buzie Leo, aby się nie odzywał.
-Ok..-Wyszedł z dość dziwną miną.
Nagle Leo polizał moją rękę.
-Fuu.
Wytarłam się w jego polik. (XD)
-Co fu, co fu-Rzucił się na mnie.
-To fu-Pokazałam na niego.
-Śmieszna jesteś wiesz?-Udawał obrażonego.
-Wiem-Odpowiedziałam całując go.
-Idę cos upichcić, chcesz coś?-Zapytałam wiedząc co chce.
-Nutella-Odpowiedział.
Zeszłam na dół, nikogo nie było.
Otworzyłam lodówkę wyjęłam nutelle, potrzebne rzeczy do naleśników.
Zaczęłam wszystko robić, gdy nagle poczułam ręce na swojej talii.
Odwróciłam się.
Chłopak pocałował mnie.
-Leo, słuchaj miałam gotować, a nie się z Tobą miziać-Powiedziałam.
-No weź no.
-Leo nie.
-Sabina no..
-Leo nie.
Odwróciłam się do blatu.
-Sabinaaa..
-Leooooo
-Gdzie jest mój telefon?-Zapytał, otwierając szafke w kuchni.
-Tu na pewno go nie ma-Powiedziałam.
-A gdzie go znajdę?-Spojrzał na mnie.
Zaczęłam robić naleśniki.
-W pokoju szukaj-Powiedziałam.
Chłopak poszedł do pokoju.
Gotowałam dalej.
Nawet nie wiedziałam kiedy, ale Leo był już w kuchni.
-Co robisz?-Odwróciłam się do niego.
Chłopak stał za mną i trzymał telefon tak, aby jego aparat był skierowany na mnie.
-Leooo
-Snapy nagrywam-Powiedział wyciągając język.
-Ile chcesz naleśników?-Zapytałam.
-4, a jak z nutellą to 5-Odpowiedział.
Sobie zrobiłam tylko dwa, a Leo 5 tak jak prosił. (Leonder żarłok xd)
Posmarowałam je nutellą i położyłam na stole w jadalni.
Leo nadal nagrywał snapy.
Nie nagrywał siebie tylko mnie.
Była kiedyś tam spina o to, że jesteśmy razem, ale teraz jest już ok.
Usiadłam i zaczęłam jeść.
Nie zjadłam nawet połowy jednego naleśnika, więc dałam Leo, aby zjadł za mnie.
Poszłam się umyć, bo jakoś dziwnie się czułam.
Wzięłam ręcznik i weszłam do łazienki.
Stałam przed lustrem w samej bieliźnie.
Nie wyglądałam tak jak kiedyś.
Sama nie wiem co się zmieniło.
Patrzałam przez chwile, gdy nagle usłyszałam otwieranie drzwi.
Odwróciłam się w ich stronę.
*Chloe*
Była taka chuda.
-Sabina..
*Sabina pov*
Pierwszy raz powiedziała do mnie Sabina.
-Tak?..
-Co się z Tobą stało?-Podeszła do mnie.
Popatrzała razem ze mną w lustro.
*Chloe*
Było widać jej żebra, nie tak jak u anorektyczki, ale było je widać.
Jej ręce nie były tak bardzo chude, ale jednak były.
Nogi miała dość normalne.
Brzucha w ogóle nie miała.
*Pov Leon*
Wszedłem do jej pokoju.
Drzwi od jej (Wiem powtarzam się) były otwarte.
Popatrzałem czy nikogo tam nie ma.
Chloe stała wtulona w Sabine.
-Coś się stało?-Zapytałem.
Sabina popatrzała na mnie.
-N-nie.-Odpowiedziała.
Chloe zamknęła mi drzwi przed nosem.
Słyszałem jak o czymś dyskutują.
Nie chciałem podsłuchiwać, ale coś było silniejsze ode mnie i przyłożyłem ucho do drzwi.
Słyszałem jak mówią o zaburzeniach odżywiania, anoreksji, itd.
Usiadłem na łóżku.
Nagle ktos wyszedł z łazienki.
Podniosłem się.
Okazało się, że to Chloe.
Poprosiła mnie, abym zszedł na dół.
Bałem się, że znów mnie pocałuje i Sabina oraz Charlie mnie znienawidzą.
Ale cóż. Schodziłem powoli za Chloe, no nie powiem Chloe była ładna i zanim poznałem Sabine trochę zazdrościłem Charliemu tak ślicznej dziewczynie, ale teraz mam Sabine, dla mnie jest najśliczniejszą dziewczyną na świecie.
-Leo, musimy poważnie porozmawiać-Powiedziała dziewczyna.
-Jeżeli chodzi o to wtedy, nie chcę o tym rozmawiać-Powiedziałem oburzony.
-Nie nie chodzi o to-Powiedziała zawstydzona.
-Chodzi o Sabine-Zaczęła.
-Podejrzewam.. W sumie, mówiła, że jedliście razem śniadanie, ile ona zjadła?-Zapytała.
-Nawet nie pól, a co?-Popatrzałem na nią z przerażeniem
Dziewczyna tylko chwyciła się za głowę
-Co się dzieje, Chloe, mów!-Byłem przerażony nie wiedziałem co dzieje się z moją księżniczką.
-Podejrzewam ją o..
-O co Chloe mów!-Chwyciłem dziewczynę za ramiona.
Dziewczyna pokazała gest odwrócenia się.
Odwróciłem się.
Sabina stała w samej bieliźnie.
Dziewczyna wyglądała inaczej niż w ubraniach.
O dziwo była bardzo szczupła.
Nawet nie, chuda.
Może nie za bardzo, ale jednak była.
-Co się dzieje?-Zapytałem.
-Mam tą chorobę-Powiedziała.
-Jaką?-Zapytałem.
Dziewczyna przez chwile nie mogła się wysłowić, zaczęła płakać.
-Leo ja nie wiem dlaczego-Powiedziała przytulając mnie.
-C-Chloe powiedz mu.
-Sabina.. Ona ma an..
-oreksję?-Zapytałem.
Nie możliwe.
Dotykałem ją przecież,
nie miała takiego..
Miała brzuch a teraz go nie ma?
-A-ale przecież..
-Leo wiem, że to dziwne, ale ja nie wiem sama jak mam anoreksję.
-Ale wiesz przecież, że Cię kocham-Przytuliłem ją mocno.
-Wiem-Dziewczyna pocałowała mnie.
*^*^
Minęło parę dni. Powoli leczymy chorobę Sabiny.
Wytłumaczyła nam to, że miała nie chęć do jedzenia.
Przytyła w ciągu 4 dni chyba 3 kilo.
Ciągle cieszymy się z każdego grama.
Ja i Charlie akualnie jesteśmy w trasie, po całym świecie.
*pov Sabina*
Jestesmy aktualnie w sklepie.
Ja i Chloe
Charlie i Leo są w trasie, nie mogłyśmy jechać, bo ich agent się nie zgodził.
wtorek, 25 października 2016
/Rozdział 19/
Naszła mnie wena.
1.
Popraw się,
Prawdziwy z Ciebie bad boy.
Byłeś bardziej ciekawy niż zakochany,
Przez cały ten czas zwodziłeś mnie kłamstwami,
A ja ślepo wierzyłam Ci.
Nie jesteś zabawny, brak Ci taktu,
Jak drań, drań - tak, tak.
W telefonie zapisujesz inne dziewczyny jako kolegów,
Myślisz że tego nie wiem?
Te tanie perfumy, które wciąż od Ciebie czuję, mówią mi wszystko.
Czy naprawdę tak trudno jest nie umawiać się z nimi, za moimi plecami?
Nawet jeśli mnie oszukasz, widzę to na swojej dłoni.
ref:
Więc lepiej uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj,
Nie mogę już na Ciebie patrzeć, zejdź mi z przed oczu.
Więc lepiej uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj,
Nawet jeśli będziesz chciał dalej ze mną być, nie obchodzi mnie to,
Jestem coraz bardziej nieczuła,
Zemszczę się, bądź tego pewien,
Wiec lepiej uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj.
2.
Rozgryzłam Cie, więcej mnie nie wykorzystasz
Biegnij draniu, draniu biegnij już.
Kiedy byleś ze mną, bardziej interesowały cie inne dziewczyny.
A kiedy zostałeś sam, był z Ciebie niezły playboy.
Nie spuszczaj wzroku, przyznaj się.
Nie jesteś zabawny, brak Ci taktu
Jak drań, drań - tak, tak.
ref:
Więc lepiej uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj,
Nie mogę już na Ciebie patrzeć, zejdź mi z przed oczu.
Więc lepiej uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj,
Nawet jeśli będziesz chciał dalej ze mną być, nie obchodzi mnie to,
Jestem coraz bardziej nieczuła,
Zemszczę się, bądź tego pewien,
Wiec lepiej uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj.
Rozgryzłam Cie, więcej mnie nie wykorzystasz,
biegnij draniu, biegnij już.
Nie jesteś zabawny, brak Ci taktu
3.
Nie ma drugiej takiej jak ja,
Rozczarowałeś mnie swoimi sztuczkami,
Jestem o wiele lepsza niż wszystkie inne dziewczyny.
Myślisz ze kim jesteś, zachowując się tak?
Tyle razy Ci mówiłam,
Żebyś docenił miłość, którą dałam Ci.
ref:
Więc lepiej uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj,
Nie mogę już na Ciebie patrzeć, zejdź mi z przed oczu.
Więc lepiej uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj,
Nawet jeśli będziesz chciał dalej ze mną być, nie obchodzi mnie to,
Jestem coraz bardziej nieczuła,
Zemszczę się, bądź tego pewien,
Więc lepiej uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj, uciekaj.
Nie jesteś jedynym mężczyzną na tym świecie.
Nie zrobi mi to różnicy, jeśli odejdziesz,
Wolę poczekać na kogoś, kto poświeci mi całą swoja uwagę.
https://www.youtube.com/watch?v=1XE70PC0ckU
Nagle do pokoju wszedł Leo.
-Co tam robisz?-Spojrzał przez moje ramię.
-Pisze piosenkę.
Chłopak zaczął czytać na głos.
-Wow-Powiedział.
-Nie wiem o co Ci chodzi-Skromna ja. (xd)
-Świetnie piszesz piosenki-Pocałował mnie.
-Napisz jedną dla mnie-Uśmiechnął się.
-Kiedyś na pewno mój bad boy'u-Odwzajemniłam uśmiech.
-Kocham Cię-Pocałowałam go namiętnie.
Chłopak rzucił mnie na łóżku.
-Hej, bad boy nie przesadzaj.
-Haha, nie moja bad boy'ko-Odpowiedział.
Zaśmiałam się.
-Jak już bad girl, głupku.
-To bad boy, czy głupek?
-Wybieram dwie opcje-Pocałowałam go.
Chłopak centralnie wisiał nade mną.
Ponownie go pocałowałam.
-Sprawdzimy jaki jestes silny-Powiedziałam.
-Choc na podłogę-Zepchnęłam go z łóżka.
Chłopak jęknął z bólu.
-Mocniej się nie dało?-Spytał.
-Sory no-Zeszłam z łóżka.
-Rób pompki-Powiedziałam.
-Po co?-Spytał.
-Chcę sprawdzić jak bardzo jesteś silny-Powiedziałam.
Chłopak chwile się na mnie patrzał i zaczął robić pompki.
Weszłam na niego bez wahania.
-Dawaj-Krzyczałam.
Chłopak był cały zdyszany.
-Już koniec-Prawie krzyknął.
-Jeszcze 5-Powiedziałam.
-Co wy robi..-Weszła Chloe.
-Charlie ja też tak chcę!-Krzyknęła przyciągając do siebie Charlsa.
Zaśmiałam się.
Leo dokończył pompki i runął na ziemie.
-Wymagająca jesteś-Powiedział przekładając się na plecy przy tym zrzucając mnie.
-Wiem-Pocałował go.
Usłyszałam zamykanie drzwi.
-Teraz ty robisz pompki, a ja na Tobie siedzę-Powiedział
-Nie!-Krzyknęłam.
-Ok, masz do wyboru.
-Albo niespodzianka, albo pompki-Powiedział.
-Niespodzianka.
Chłopak wziął mnie na ręce i rzucił na łóżko.
Ponownie nade mną wisiał.
-Co masz zamiar robić?-Zapytałam.
-Niespodziankaaaaaa
Włożył rękę pod moją koszulkę i zrobił coś czego się nie spodziewałam.
Myślałam, że zacznie robić jakieś zboczone rzeczy czy coś, ale nie mój Leos jest..
Nikt go nie rozszyfruje.
To taki Leosiowy kod.
Tak, przechodząc do tego co się działo.
Zaczął mnie gilgać.
Zaczęłam krzyczec.
Znał miejsca, które najbardziej mnie łaskotały. (WTF XD)
-Leo przestań!-Jak już mówiłam krzyczałam.
-Nigdy, przenigdy!-Zaczął się śmiać.
-Leo przestań natychmiast!-Wiedziałam, że to nic nie da więc też zaczęłam go gilgać.
Chłopak w pewnym momencie spadł z łóżka.
Zaczęłam się śmiać, bo wyglądało to śmiesznie nie powiem, że nie.
-Kocham Cię-Pociągnął mnie za koszulę, abym zleciała na niego.
-Ja Ciebie też-Pocałowałam go namiętnie.

































