Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 28 listopada 2016

/Rozdział 32/

-Leo, nie-Powiedziałam.
-O co Cię chodzi?-Odezwał się.
-Przed chwilą się na mnie darłeś, a teraz co?-Tym razem krzyknęłam.
-Wyjdz-Dodałam spokojniej. Chłopak wyszedł z pokoju, zaczęłam przeglądać instagrama i zobaczyłam takie prawdziwe zdjęcie ( :') )
-Mogę już wejsc?-Zapytał przez zamknięte drzwi.
-Ta.
Ustawiłam sobie to zdjęcie na tapetę. Próbowałam robić tak aby ją zauważył.
-Pacz Leo jakie fajne zdjęcie znalazłam w necie-Powiedziałam chcąc otworzyć galerię w telefonie.
-Ej co to?-Pokazał na tapetę
-Twoje zdjęcie?-Otworzyłam galerię i pokazałam owe zdjęcie.
-To nie jest prawda-Zrobił typową smutną minkę, tą udawaną oczywiscie.
-Tak kochanie-Pocałowałam go.
-To jest prawda, potem udajesz niewiniątko co Ci nie wychodzi, ale potem je sklejasz-Dodałam.
-Kocham Cię-Pocałował mnie.
-Ja Ciebie też-Oddałam.
Jutro wraca Chloe i Charlie.
*****POV LEO*****
-Leoooo-Odezwała się moja księżniczka.
-Hm?-Popatrzałem w jej śliczne oczy.
-Przyniesiesz mi cos do jedzenia?-Zapytała.
Postanowiłem zejsc na dół i dać jej wcześniej kupione słodycze.
-A co byś chciała?-Zapytałem będąc już w progu.
-Słodycz mój drogi-Uśmiechnęła się.
Zszedłem na dół otworzyłem lodówkę i wziąłem wcześniej włożoną tam czekoladę.
Wbiegłem do pokoju, dziewczyna leżała na łóżku wtulając się w mojego lewka.
-Hej! On jest mów-Krzyknąłem i rzuciłem w nią czekoladą.
-Kocham Cię!-Krzyknęła.
-Ja Ciebie też!-Odkrzyknąłem.
-Skąd wiedziałeś, jaka jest moja ulubiona czekolada?-Zapytała.
-Intuicja-Tak naprawdę wiedziałem jaka jest jej ulubiona czekolada bo Charlie mi mówił.
Nagle mój telefon zadzwonił..
-Halo?-Odebrałem
-Ej stary otwórz nam drzwi, bo kluczy zapomniałem-Odpowiedział przerażony Charlie.
-Ale mnie w domu nie ma-Kłamałem
-Widzę Cię przez okno idioto.
-Mówię że w domu mnie nie ma-Schowałem się pod oknem
-Nie chowaj się tylko złaź i otwórz mi te głupie drzwi.
-Okej, okej.
Otworzyłem im drzwi, to co zobaczyłem rozśmieszyło mnie do łez.
Stali cali zmarznięci w cienkich rzeczach, zacząłem śmiać się jak głupi. -Cieńszych ciuchów nie było?-Zapytałem się w duszy.
Sabina wyleciała wręcz z pokoju i przytuliła Chloe
-Boże ale ty zimna-Powiedziała.
Zabrała ich do kuchni zrobiła herbaty, kazała się cieplej ubrać, za to sama gdy się przebierali uszykowała im koce przed kominkiem, gdy wróciła już do kuchni oparła się o blat i czekała na gotującą się wodę. Chwyciłem jej biodra i oparłem brodę na jej ramieniu.
-Co robisz?-Odwróciła się.
-Byłabyś idealną mamą-Powiedziałem i pocałowałem ją w polik.
-Leo obiecałam twojej mamie, że nie będzie babcią.
-Ale ja zaraz będę miał 16 lat-Szepnąłem jej do ucha.
-A ja już mam 16 i co?-Odpowiedziała
-No i już możesz mi się oddać-Ciągle szeptałem.
-Leondre!-Praktycznie krzyknęła
-No co-Odskoczyłem.
-I nie krzycz tak-Dodałem
-Jesteśmy-Powiedzieli zmarznieci, nadal się trzesli.
-Chodzcie-Powiedziała idealna matka (xd)
Oni usiedli na kanapie, Sabina dała im herbatę i rozpaliła w kominku.
-Dobrze już?-Zapytałem.
-Tak-Odpowiedział Charlie..
~
Wiem krótkie, ale jest xd ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz