Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 22 listopada 2016

/Rozdział 30/

Hejka! Tak od razu mówię, że wszystko będzie toczyć się perspektywą Leo przez pare dobrych rozdziałów.
~~ ~~~
Obudziłem się z dziwnym przeczuciem, że coś się stanie.
Spojrzałem na telefon, 23 nie odebrane połączenia od mamy i 108 wiadomości.
-O kurde-Wybrałem numer do mamy.
-Leondre, wiesz co to telefon?!-Krzyczała
-Wiem, mamo spałem-Kobieta wzięła głęboki oddech.
-Co się stało?-Zapytałem.
-Matilda jest w szpitalu, auto ją potrąciło, jest w śpiączce-Łzy same zaczęły napływać do moich oczu, ale nie pozwoliłem im wyjść na powierzchnie moich policzków.
-Już jadę-Powiedziałem.
Gdy mówi na moją siostrę pełnym imieniem, znaczy że zrobiła coś źle i mama jest zła, lub smutna.
Ubrałem dresy i koszulkę, poszedłem także do łazienki, umyłem zęby i ogarnąłem czuprynę.
Zbiegłem na dół.
-Charlie zawieziesz mnie do szpitala?
-Co się stało?-Odezwał się blondyn.
-Nic, odpowiesz mi na pytanie?
-Tak jasne.
Ubrałem buty i czekałem na blondyna. Martwię się o moją siostrę, jest mi bliska..
-Po co jedziemy?
-Nie ważne-Niech się nie martwią, mam nadzieję że się wybudzi. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Dobrze, że Charlie tego nie zauważył..
-Jesteśmy-Blondyn odparł, a ja wybiegłem z auta.
W "poczekalni" zobaczyłem mamę, cała zapłakana, od razu do niej podbiegłem i przytuliłem też płakałem.
-Gdzie jest?-Zapytałem, kobieta pokazała palcem na sale. Wszedłem do środka. Leżała cała blada w bandażach, kurwa Leo nie płacz, usiadłem na taboreciku obok łóżka siostry. Chwyciłem ją za rękę, proszę wybudź się. Łzy spływały automatycznie. Wyciągnąłem zeszyt z plecaka i zacząłem pisać.
Powiedz, że przejdziemy przez najciemniejsze dni
Niebo jest o złamane serce od nas
Nigdy nie pozwolę ci odejść, nigdy mnie nie zawiedź
Oh,to była szalona podróż 
Jadąc na krawędzi
Nigdy nie pozwolę ci odejść, nigdy mnie nie zawiedź 

Nie poddawaj się, na,na,na 
Nie poddam się, na,na,na
Pozwól mi cię kochać
Pozwól mi cię kochać 
Nie poddawaj się, na,na,na
Nie poddam się, na,na,na
Pozwól mi cię kochać 
Pozwól mi cię kochać

-Tilly, proszę obudź się-Złapałem ją za rękę.
Ruszyła palcem, boże jestem w niebie.
-Zaraz przyjdę siostrzyczko-Powiedziałem wstając lecz jeszcze nie puściłem jej ręki.
Usłyszałem coś cichego. Przybliżyłem się do niej.
-Wróć szybko-Powiedziała bardzo cicho.
-Jasne-Musnąłem jej czoło.
-Proszę pana!-Krzyknąłem szukając lekarza.
-Tak?-Odwrócił się do mnie.
-Obudziła się.
-Super-Proszę tu poczekać.
Usiadłem na krzesełku, mama mówiła że zaraz przyjdzie, bo idzie po ciuchy dla Tilly.
Włożyłem słuchawki do uszu i podłączyłem do telefonu.
(PIOS)
Ponownie wyjąłem zeszyt, tym razem na innej kartce zacząłem pisać.
Kiedy sie pokazywaliśmy,
to było jak sen.
Zawsze razem, 
myślałem na zawsze.

Ale teraz wydaje się, 
że przyszedł czas na koniec.
Ale mówię nigdy.
Proszę, nie odchodź, bo naprawdę wiem,
że prawdziwie cię kocham, kocham cię.

Koniec. Wytarłem łzę, mój telefon odezwał się na ekranie pojawiło się moje zdjęcie z Sabiną.
-Halo?-Odebrałem.
-Leo gdzie jesteś?-Usłyszałem przerażoną dziewczynę
-W szpitalu tak? Dlaczego nic nie mówiłes?-Dodała, pewnie Charlie jej powiedział
-Tilly miała wypadek-Odłożyłem zeszyt.
-Jezu zaraz tak będę-Powiedziała zmartwiona
Rozłączyła się.
Po chwili lekarz wyszedł z sali.
-Tilly jeszcze dziś posiedzi, ma złamaną rękę, więc dziś ją przetrzymamy a jutro ją oddajemy-Powiedział.
Chciało mi się skakać z radości. Otwierałem usta aby coś powiedzieć, ale on mnie uprzedził.
-Tak możesz wejść.
Wszedłem od razu
-Leon
-Tilly-Łzy..
-Nie płacz.
Uśmiechnąłem się i pocałowałem dziewczynę w czoło.
-Martwiłem się o Ciebie.
-Sabina za raz będzie-Dodałem.
-Super.
Nagle do sali weszła ona. Najseksowniejsza dziewczyna na świecie. Leo! Ogar! Dałem sobie liścia w duchu.
-Tilly!-Krzyknęła
-Sabinka
-Jezu co się stało?
-Auto ją potrąciło-Odezwałem się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz