Wróciliśmy do domu, bo nam się nudziło.
Wchodząc do domu, zastaliśmy całujące się gołąbeczki. Czyt. Charliego i Chloe xd
-Ej Macie od tego pokój-Odezwał się Leo.
Charlie pokazał mu środkowy palec.
-Miło-Uśmiechnęłam się
Poszliśmy z Leo do kuchni, zrobilismy sobie cos do jedzenia i poszlismy do mnie.
Do Leondra znów zadzwoniła mama, spytała się czy ja i on możemy przyjść na obiad.
Oczywiście zgodziliśmy się.
Mieliśmy być na 15.30, a była 12, więc mieliśmy trochę czasu dla siebie.
Jak zwykle ja nie lubię się spóźniać, uszykowałam wszystko, aby być nawet przed czasem.
Uszykowałam:
(Była uszykowana dokładnie jak na załączniku)
Leo przez cały czas był zajęty telefonem, więc położyłam się obok niego (bo lezał xd)
i przytuliłam
Nadal mnie ignorował, więc postanowiłam też go ignorować
Odsunęłam się trochę od niego i chwyciłam laptopa, zadzwoniłam na skype do mojego starego znajomego
-Hej!-Głośno powiedział gdy tylko odebrał.
-Hej-Odezwałam się.
Tylko właśnie gdy się odezwałam Leo już wszystko widział.
-Kto to?-Zapytał Lukas
-Leo, mój chłopak-Uśmiechnęłam się
-A, okej, pamiętam jak mówiłaś,że go uwielbiasz i chciałabyś tak bardzo go poznać.
-Lukas zabije Cię!-Krzyknęłam.
-Dobra, kiedy będziesz?-Zapytał.
Byłam cała czerwona, ze wstydu oczywiscie.
-Hahah-Zaśmiał się Leo i pocałował mnie w polik.
Super, że już mnie nie ignorujesz.
Gadałam tak trochę z Lukasem, po czym zaczeliśmy zbierać do mamy Leo.
Ubrałam się w to co miałam się ubrać wzięłam torebkę:
Spakowałam tam telefon, kosmetyki, leki na ból głowy gdyby zaczęła mnie boleć, gumkę do włosów na wszelki wypadek, chusteczki, ładowarkę do telefonu.
-Jestem gotowa.
-Super, bo już 15.15-Odpowiedział mi Leo.
-To idziemy!-Krzyknęłam zbiegając po schodach.
Leo był już na dole.
Oczywiscie ja i moje szczescie wskazywało na to że się wypierniczę.
I tak się stało.
Oczywiście mój książę mnie uratował.
No i oczywiście pocałował mnie.
Awwwwwwwwww
Oczywiście burak. (Czyt rumience)
-Kocham Cię, ale chodz już-Powiedział stawiając mnie na ziemię, abym stała. (LOL? XD)
Wyszliśmy mieliśmy 10 minut na dojście tam.
Nie było to daleko, ale blisko też nie było.
Mój książę miał kluczę do domu, więc weszliśmy do jego domu bez problemu
-Tilly! Chodz na dół!-Usłyszałam damski głos.
Na dół zeszła mała Devries.
Była taka urocza.
Przywitała mnie oraz mojego księcia.
Następnie zostałam wytulona przez mamę Leo
Victoria, bo tak nazywała się mama Leo, była Brunetką, jak chyba każdy w ich rodzinie, była dość dobrze zbudowana, oczy także miała brązowe.
Następnie przywitał mnie Joey, brat Leo.
Pominę to że był brunetem. Brązowooki, nie ma tu co opisywać , bardzo podobny do Leo.
Dowiedziałam się także, że taty Leo i najstarszego brata nie ma w domu, w sensie wyprowadzili się.
Usiadliśmy do stołu, mama Leo poszła do kuchni.
Leonder gadał z Joey'em (Idk jak to sie odmienia)
więc spytałam się Victorii czy mogę jej pomóc
odpowiedziała twierdząco,
Wzięłam talerze i przyniosłam je do jadalni.
Victoria przyniosła szklanki i sok, Tilly także postanowiła nam pomóc, więc także trochę pogadałyśmy.
Zaczeliśmy jeść.
Mama Leo bardzo dobrze gotowała, więc nie miałam na co narzekać, następnie Victoria zaproponowała mi wino, zgodziłam się, bo nie wypada odmawiać.
Poszłyśmy do kuchni, trzymałam kieliszek w ręce, mama Leo także.
Zaczęłyśmy rozmawiać i rozmawiać i rozmawiać i rozmawiać.
Dobra stop, nagle weszła Tilly no i jescze więcej rozmów..





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz