-Kocham Cię-Powiedział patrząc mi w oczy.
-Ja Ciebie też-Mogłam ciągle patrzeć w jego czekoladowe oczy.
(LINK)
Leondre poszedł wziąć prysznic, postanowiłam go rozpakować, lecz zanim to zrobiłam rozpakowałam samą siebie.
Zaczęłam chować rzeczy Leo do szafek.
Już kończyłam, lecz zobaczyłam cos błyszczącego w jego torbie.
Próbowałam to wyjąć, było bardzo ostre, skaleczyłam się.
Miałam podejrzenia co to może być. Nie zmyliłam się, krew mi leciała i leciała, na moje szczęscie był to palec, wyciągnęłam żyletkę z jego torby. Czekałam, aż wyjdzie z łazienki.
Przyłożyłam chusteczkę do palca.
Chłopak wyszedł z łazienki, "rzucił" się na mnie.
-Co się stało?!-Niby krzyczał, ale mówił cicho. (Jak? 0.0 *moja wyobraźnia jest nie możliwa*)
-Co się stało?-A to co się stało-Pokazałam mu żyletkę.
-Skąd to masz?-Tym razem krzyknął.
Przestraszyłam się.
Nie byłam w stanie nic powiedzieć, myslałam że uniesie na mnie rękę, bałam się cokolwiek powiedzieć, nigdy nie widziałam go w takim stanie.
-Skąd to masz?!-Krzyczał coraz głosniej.
Po moim policzku spłynęła łza. Jedna taka samotna.
Do chłopaka chyba doszło to że się boje.
Wyszłam z pokoju. Jeszcze chwilę stałam w drzwiach i odezwałam się.
-Zastanów się skąd mogę to mieć-Rzuciłam żyletkę obok jego torby.
Wyszłam, wyjęłam telefon i słuchawki, włączyłam piosenkę, którą włączyła Chloe gdy u niej byłam. (LINK)
Urzekł mnie Artur, jego głos był taki podobny do Leo.
Usiadłam na ławce, trochę żałowałam, że tu przyjechałam..
Tyle kłótni, ciągle przed moim oczami był zły Leo.
Piosenka się skończyła, postanowiłam rozruszać kosci trochę się zasiedziałam.
Odziwo nie spotkałam ani Bambino, ani moich "fanów".
Weszłam na fb, zobaczyłam, że Leo prowadzi transmisje na żywo.
Dodał także zdjęcie.
Byłam już w Paryżu, poszłam do koleżanki mojej mamy. (Sabina kiedys tu mieszkała)
Weszłam do jej restauracji. (Baru ale restauracją mozna to tez nazwac xd)
-Sabina!-Przytuliła mnie.
-Czesc-Usmiechnęłam się.
-Co Cię sprowadza.-Nie chciałam jej odpowiadać chciałam sobie pospiewać w spokoju wiedziałam, że tu mogę.
-Nic ciekawego, przyszłam zrobić to co zawsze.-Na jej twarzy pojawił się usmiech.
-Zapraszam.-Pokazała na "scenę".
Bez problemowo weszłam, nie było zbyt dużo ludzi wzięłam sobie taborecik, usiadłam, obniżyłam delikatnie mikrofon i zaczęłam spiewać.
LINK
Tak to piosenka, którą spiwałam Leo.
Ludzie zwrócili na mnie uwagę, niektórzy podchodzili pod scenę.
Zobaczyłam grupę nastolatek, wbiegły do restauracji (aka bar xd)
Tsa. Fani..
Można powiedzieć że dawałam koncert, a chciałam po prostu pospiewac, widać że Lucia (Wczesniej wspomniana kolezanka mamy Sabiny)
Następnie zaczęłam spiewać (LINK)
Po tej piosence postanowiłam wracać, może już ochłonął..
Jak mówiłam tak zrobiłam. Pożegnałam się z fanami.
I wróciłam.
Leo był w łazience, tak wywnioskowałam, po jego spiewie pod prysznicem.
Włożyłam słuchawki do uszu i siedziałam.
Włączyłam moją ulubioną piosenkę. (LINK *przesadzam z tymi linkami*)
Nawet nie zauważyłam, kiedy Leondre wszedł do pokoju.
Z czystej ciekawoci zobaczyłam czy żyletka leży tam gdzie leżała.
Nie było jej.
Chłopak był bez koszulki w dresach, popatrzyłam na jego nadgarstki, nic sobie nie zrobił.
Przez chwilę tak się zamysliłam że zapomniałam, że ciągle na niego patrzę.
-Wiem, że jestem pociągający, ale nie patrz się tak na mnie to irytujące- Zasmiał się.
-Co? Ymm znaczy przepraszam, zamysliłam sie- Odwróciłam wzrok, nagle dostałam powiadomienie z Fb, ktos oznaczył mnie w linku.
Zobaczyłam co to.
-Nie..-Powiedziałam sama do siebie.
Filmik na Youtube jak spiewam podpis.
SABINA WRACA! <3
-Wcale nie wracam!-Znów powiedziałam sama do siebie.
Skomentowałam to.
Rozumiem wszystko, ale nie to.
Nagle Leo także to skomentował.
To co napisał przeraziło mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz