Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 25 września 2016

/Rozdział 10/

Za dwa dni wracamy, w końcu..
Tęsknie za moim łóżkiem (xd)
Poznałam dużo osób cieszę się z tego powodu, połowa nich jest z Polski, połowa..
Wszyscy! Oprócz nas oczywiscie..
*DZIEŃ WYJAZDU* (Już nie mam pomysłów na ten Camp)
Wszyscy się żegnali, dobrze że Ci dla mnie najbliżsi mieszkają ze mną (Sabina ty smieszku xd)
Nagle dostałam sms'a
Od n.nieznanego:
Jak tam dzień wyjazdu gwiazdeczko? ;*
Moja pierwsza mysl Wtf?
Odpisałam.
Do n.n 
Z kim pisze?..
Nawet nie minęła sekunda, a już dostałam odpowiedz
Od n.n 
Dowiesz się w swoim czasie, nie waż się nikomu mówić o smsach.
Szczerze mówiąc zaczynam się bać, ale olałam to, weszłam do autobusu.
Usiadłam sama na końcu, założyłam słuchawki.
Nawet nie zorientowałam się kiedy ruszylismy.
-Ej a gdzie Lily?-Zapytała Chloe
Podniosłam rękę.
Chloe westchnęła z ulgą.
Gdy dojechalismy na miejsce, zostalismy tylko w czwórkę, Leo po czasie się do mnie dosiadł.
Wyszłam z autobusu ze słuchawkami w uszach (LINK)
Kierowałam się do domu, pomachałam im na pożegnanie i leciałam jak piorun (xd).
*^*Pov Leo^*^
-Gdzie Lily?-Zapytałem.
-No pobiegła do domu przed ułamkiem sekundy, a co?-Odpowiedział Charlie.
-Nie pożegnała się z nami-Powiedziałem smutno.
-Machnęła ręką
-Trzeba patrzeć na swoją dziewczynę-Dodała Chloe
*^*Pov Sabina*^*
Kolejny sms..
Od n.n
Twój chłopaczek Cię szuka...
Do n.n
Charlie?
Od n.n 
Nie kurde Święty Mikołaj..
Zapisano nieznany nr jako Chalrss
Od Charlss
Idziemy do Ciebie.
-Chciałam odpocząć..-Powiedziałam wchodząc do domu.
-Czesc!-Krzyknęła moja mama.
-Hej.
-Kochanie muszę Ci kogos przedstawić..
-Słucham-Popatrzałam na nią zapytająco
Wstałam.
Mama popatrzała tylko na mnie.
Czy ona mysli, że jestem jakąs idiotką?!
-Co on tu robi?!-Krzyczałam, dotknęłam swoich policzków. Sabina miałas się nie rozklejać!
-Mamo wiedziałam, że ona mnie nie chcę widzieć..-Powiedział cicho
-A KTO BY CHCIAŁ BRATA, KTÓRY JĄ POBIŁ PRAWIE NA ŚMIERĆ!-Krzyczałam przez płacz.
Usłyszałam otwieranie drzwi.
Jeszcze oni nosz kurde..
-Ja nie chciałem! Zrobiłem to, bo..-Przerwałam mu.
-Wiesz nie zasługujesz na siostrę-Pobiegłam do siebie na górę.
-MÓWIŁEM!-Słyszałam krzyki.
Tak miałam brata, ale to już nie ważne..
Słyszałam jak ktos otwiera moje drzwi.
Yhym..
Leo, Charlie i On.
Popatrzałam ze łzami w oczach na Leo.
Przytulił mnie.
Charlie zaczął rozmawiać z moim 'bratem'.
-Nie chce go znać.-Powiedziałam.
-Kogo?-Szepnął Leo.
-Głupie pytanie.
Mój brat usiadł na moim łóżku.
-Gdzie z tym dupskiem?-Wrzeszczałam.
-Jak już chcesz siadać to proszę! Masz dużo podłogi!-Dodałam także krzycząc.
-Co Ty sobie myslisz? Że przyjedziesz i ja jako twoja najlepsza najukochansza siostra Ci wybacze?-Nadal wrzeszczałam.
Mój ukochany brat dał chłopaką znać wzrokiem, że mają wyjsc.
-Ty pisałes do mnie te sms'y!-Skąd wiedziałes co robie!-Krzyczałam.
-Zamknij się w końcu-Powiedział.
Nie, wspomnienia wracają.
Jak mnie bił z kolegami w szkole.
Łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
-I co znowu ryczysz. Nie masz co robić tylko ryczysz.-Podniósł głos.
Stare czasy się przypominają.
-Odezwij się!-Uniósł rękę.
-Zostaw mnie!
-Nie dam się poniżać i bić!
Leondre i Charlie weszli.
On miał nade mną rękę.
Ja płakałam.
Chyba łatwo się domyslic co się działo.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz