Minęło parę tygodni od tego co się stało, nie odzywalismy się od tego czasu do siebie.
Jutro rozpoczęcie roku szkolnego.
Zaczęłam dzień od ubrania się w zwykłe dresy, nie mam zamiaru nigdzie wychodzic, wciągnęłam się bardzo w muzykę.
Naszła mnie wena, więc wzięłam kartkę i zaczęłam pisać i nucić melodię.
No you don' t need a reason
Just get up and dance
When you turn up the music, let it blast
You, and me the whole world, in the palms of ours hands
Don' t let it go, don' t let it go, don' t let it go
Cause now , you' re living life out loud
With your head up in the clouds
Yeah it feels so right, right
Now, now, now
You and me and the beat go great together
You and me and the beat go great together
You and me and the beat go great together
You and me and the beat go great together
Now
Ohhh
You and me go great together
Ohhh
You and me go great together.
Dalej nie miałam pomysłu, więc odłożyłam kartkę.
Postanowiłam, że uszykuje się na jutro.
Wybrałam:
Ubrałam sukienkę i zeszłam na dół, spytać o zdanie Charliego.
Byłam w połowie schodów.
Zauważyłam moje szpilki na schodach.
No tak, wczoraj byłam z Charliem w pizzeri, musialam jakos wygladac.
Załozyłam je i schodziłam dalej.
-I jak?-Zrobiłam obrót.
Po obrocie zauważyłam kto tam siedzi.
Leo..
-Dobrze-Odpowiedział blondyn
-Tylko załóż jeszcze to-Dodał chłopak dając mi bolerko zakrywające biust.
-Ehh, zazdrosnik-Powiedziałam całując go w nos.
Poszłam do siebie.
Nie mogłam wyrwać z siebie mysli, że Leondre tam był.
Zadzwonił mój telefon.
Sylwia Przybysz dzwoniła.
Od razu odebrałam, bardzo się z nią zaprzyjaźniłam.
-Tak?-Odebrałam.
-Zgadnij gdzie jestem!-Mówiła dziewczyna, wręcz wrzeszczała.
-Ehh, Sylwia nie wiem-Odpowiedziałam podjaranej dziewczynie
-W TWOIM MIEŚCIE! STOJE WŁAŚNIE NA LOTNISKU I NIE WIEM GDZIE IŚĆ-Wybuchłam smiechem.
-Już jadę, moja zagubiona księżniczko-Odpowiedziałam ze smiechem.
Zeszłam ponownie na dół.
-Charlie jadę po Sylwie na lotnisko-Powiedziałam zakładając buty.
-W tej sukience?-Odezwał się Leo.
Charlie cos szepnął do Leondre.
-Idz..-Odezwał się Charls
Szłam dosc szybko, nie chcę, aby czekała szłam oczywiscie z słuchawkami w uszach.
Gdy doszłam, witałysmy się pół godziny.
Wróciłysmy do mnie.
Charlie stał wkurzony, a obok niego załamany Leo.
-Cos się stało?-Spytałam zdejmując buty.
Powiedziałam też, aby Sylwia poszła do mnie sie rozpakować, tłumacząc jej gdzie jest mów pokój.
-Co się stało?-Powiedział oburzony Leo.
-Co się stało?-Powiedział po nim Charlie.
-No nie wiem?-Zapytałam.
Charlie wyjął zza pleców moje sekretne pudełko.
-Grzebaliscie w moich rzeczach!-Krzyknęłam rzucając się na moje pudełko.
-O nie, nie-Zabrał pudełko.
-Nie oddam Ci tego, pokaż mi nadgarstki.
Czyżby wiedzieli, że się samookaleczam?
Pobiegłam do góry, przebrałam się w mój dres i poszłam do łazienki.
Tam miałam zapasowe pudełko.
Teraz pozostało jedno pytanie.
Dlaczego?
Bolała mnie zdrada Leo.
Zaczęło się o jednego zacięcia.
Skończyło na grubych, głębokich cięciach.
Boli, ale pomaga.
Jak już boli psychicznie, to niech boli fizycznie
Kto mi zabroni?
Na pewno nie Leo, ani Charlie..
Wzięłam żyletkę i przejechałam po ręce, wbijając ją.
Usłyszałam otwieranie drzwi.
Proszę nie, Charlie, Proszę nie Charlie, Błagam żeby to nie był Charlie!
*Pov Charlie* (ZŁA JA MUAHAHAHHAHA XD)
Zobaczyłem ją.
Trzymała się za rękę, na ziemi żyletka.
Z ręki jej krwawiło.
Płakała.
Jedyne co miałem w głowie to tylko przekleństwa i pytania.
Dlaczego on mi to robi?
-Dlaczego?!-Krzyknąłem.
Nie wie jak bardzo mi na niej zależy?
Dziewczyna nie odezwała się, wzięła rękę pod kran i wyszła.
Martwię się o nią.
****
PRZEPRASZAM, ŻE TAK DRAMATYCZNIE, ALE TAK JAKOŚ WYSZŁO XD



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz